O co tu chodzi?

    Dariusz Nawrocki

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Ponownie wracamy do sprawy rogowskiej księgarni. By mieć pełny obraz faktów związanych z jej zniknięciem, musimy cofnąć się o kilka lat wstecz.
         Od wielu lat w centrum Rogowa stał budynek, którego od początku lat 90. właścicielem była gmina. Budynek dzierżawili państwo Starczewscy z Rogowa. Prowadzili w nim księgarnię. Było tak do końca 2004. Wówczas wójt Józef Sosnowski wypowiedział im umowę dzierżawy.
         Na początku lutego przedstawialiśmy
         tłumaczenia wójta
         
    Mówił, że stan budynku pozostawiał wiele do życzenia.
    Mówił o tym, że najemca sam wystąpił z wnioskiem do gminy o sprzedaż tego budynku. - "Budynek moim zdaniem nie nadaje się do dalszej eksploatacji, a jedynie do rozbiórki i postawienia nowego..." - czytaliśmy we wniosku najemcy. Wójt tłumaczył, że budynek nigdy nie był przewidziany do sprzedaży. We wszelkich planach i strategiach były zapisy o tym, iż miejsce, w którym stoi budynek księgarni w przyszłości ma stać się placem zieleni. Dodał, że Plan Rozwoju Sołectwa Rogowo uwzględniający modernizację rynku i między innymi rozbiórkę księgarni został uchwalony na zebraniu wiejskim Sołectwa Rogowo we wrześniu ubiegłego roku, a następnie przyjęty uchwałą Rady Gminy w Rogowie.
         Skontaktowaliśmy się z Antonim Starczewskim . Zdziwiły go bardzo tłumaczenia wójta. Pan Antoni powiedział, iż wójt przed laty przekonywał go do tego, by budynek księgarni kupił. 2 lipca 2003 roku wniosek taki złożył. - Sugerowaliśmy, że go rozbierzemy i postawimy nowy - opowiada pani Antoni. 12 sierpnia otrzymał odpowiedź, w której poinformowano go, iż wniosek ten przeanalizują komisje Rady Miejskiej. 16 września otrzymał negatywną odpowiedź. - Wiem o istnieniu uchwały, w której radni zobowiązali wójta do tego, by w sprawach sprzedaży nieruchomości mógł podejmować decyzje jednoosobowo. Nie musiał więc zaciągać opinii radnych.
         Decyzję podjął sam

         
    W 2003 roku jednak o żadnej fontannie w miejscu jego księgarni nie słyszał. - Spotkałem się z wójtem. W związku z tym, że budynku kupić nie mogłem, ustaliliśmy, że rozpocznę remont, a on będzie odliczał mi poniesione przeze mnie koszty od czynszu. 15 kwietnia 2004 roku otrzymał na to zgodę. Wójt chciał jednak zobaczyć najpierw wstępny kosztorys. Pan Antoni twierdzi, że uzyskał zgodę od wójta, by zakupić materiały, kiedy jeszcze niższy był VAT. Kupił. Wydał prawie 2 tys. złotych. 20 maja wójt w swoim piśmie przypomniał raz jeszcze o kosztorysie i poinformował, że gmina zapłaci mu po odbiorze robót.
         Pan Antoni nie zdążył przedstawić kosztorysu. 3 września otrzymał pismo z urzędu, w którym wypowiedziano mu umowę najmu. W piśmie tym czytamy między innymi, że budynek jest w złym stanie technicznym, że jego estetyka pozostawia wiele do życzenia, że do urzędu dociera wiele niezadowolonych głosów mieszkańców, że budynek zostanie przeznaczony do rozbiórki. W piśmie tłumaczono, że opracowany jest projekt na zagospodarowanie miejsca, w którym znajduje się budynek księgarni.
         - Byłem tym bardzo zaskoczony. Po co bowiem wójt utrzymywał przez cały czas, że mam remontować budynek, skoro wiedział, że w tym miejscu stanie fontanna? Po co narażał mnie na koszty? Wójt powiedział "Pomorskiej", że Rada Sołecka na zebraniu podjęła decyzję o rozbiórce. Po pierwsze, podjęła decyzję jedynie o poprawie estetyki rynku. Po drugie, gdyby nawet podjęła decyzję o rozbiórce, to i tak jej uchwała nie miałaby znaczenia, gdyż wójt decyzję o rozbiórce podjął jeszcze przed zebraniem sołeckim.
         
    Pan Starczewski po wypowiedzeniu umowy najmu, nie odwiedził już wójta. I nie ma zamiaru tego robić. Dziwi się jednak, że wójt podjął taką decyzję. Już od dwóch miesięcy budynek stoi pusty. Gmina nie otrzymuje więc czynszu, który płacili państwo Starczewscy. Pracowniczka, którą zatrudniali państwo Starczewscy, straciła pracę. Odbiera "kuroniówkę".
         Pan Antoni zastanawiał się nad wytoczeniem wójtowi sprawy w sądzie. Odpuścił. Księgarnia w Rogowie to nie jedyna działalność, którą prowadził. Aktualnie poszukuje innego pomieszczenia, w którym mógłby po raz kolejny otworzyć księgarnię.
         Nie ukrywa, że ma żal do wójta. - Po co mnie narażał na koszty i łudził, że księgarnia będzie mogła dalej działać. Najpierw godził się na remont, potem dał wypowiedzenie. Chciał pokazać kto tu rządzi i udało mu się.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    1 3 4 5 ... 16 »