Radny na dyżurze

    M. GOŹDZIALSKA

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Radni często zapewniają wyborców, że poważnie traktują swoje obowiązki, wynikające ze sprawowania mandatu. Czy rzeczywiście tak jest?
         Powinnością radnego jest nie tylko udział w sesjach i praca w komisjach, ale także uczestnictwo w dyżurach. O tym, jak niektórzy włocławscy samorządowy traktują swoje obowiązki wobec wyborców przekonał się nasz Czytelnik. - Przyszedłem na wtorkowy dyżur, który miał rozpocząć się o godzinie piętnastej w Urzędzie Miasta - opowiada. - Niestety, o tej godzinie nikogo z radnych nie było.
    Ponieważ nikt się nie zjawił przez kolejne dziesięć minut, zrezygnowałem z dalszego czekania. Zależało mi głównie na rozmowie z radnym Krzysztofom Grządzielem, ale pani z Biura Rady powiedziała, że... przyjmuje u siebie w zakładzie.
         
    Sprawdziliśmy
         kto we wtorek powinien być na dyżurze w Urzędzie Miasta. Okazało się, że radni z okręgu wyborczego nr 2, czyli z osiedla Kazimierza Wielkiego: Krzysztof Grządziel , Danuta Gwizdalska, Łukasz Zbonikowski , Mariola Gawłowska i Dariusz Wesołowski. Jak poinformowała nas Krystyna Jukowska z Biura RM, na dyżur przybyły z niewielkim opóźnieniem radne: Danuta Gwizdalska i Mariola Gawłowska. Na terenie Urzędu Miasta był też radny Dariusz Wesołowski. Nie dotarli radni: Krzysztof Grządziel oraz Łukasz Zbonikowski.
         Zapytaliśmy dwóch z piątki radnych, co mają na swoje usprawiedliwienie,
         dlaczego nie przychodzą
         na dyżury lub się spóźniają. - Dyżurowałem akurat w Stowarzyszeniu Obrony Spółdzielców, które ma swoja siedzibę przy ulicy Jagiellońskiej - wyjaśnia radny Zbonikowski. - Prosiłem panie z Biura Rady, żeby zadzwoniły do mnie, jeśli ktoś przyjdzie na dyżur, to się umówię. Nie wiem, dlaczego tego nie zrobiły.
         Radny Zbonikowski zapewnia, że zawsze jest do dyspozycji wyborców. - Pod tym względem nie mam sobie nic do zarzucenia - dodaje. Dlaczego wybrał dyżur w Stowarzyszeniu, a nie w Urzędzie Miasta? - Bo na ten dyżur przychodzi po 10 osób, a na dyżury radnych jedna osoba w miesiącu - odpowiada.
         Radna Danuta Gwizdalska, twierdzi, że spóźniła się na ten dyżur tylko sześć minut. - Z wyborcą, który przyszedł na dyżur spotkałam się przy wejściu - mówi radna. - Gdy dowiedziałam się, że to ten właśnie pan, krzyknęłam do niego, ale już nie zawrócił. Danuta Gwizdalska zapewnia, że nie opuściła jeszcze ani jednego dyżuru. Potwierdza, że przychodzi na nie
         niewielu wyborców
         Wtorkowe spóźnienie tłumaczy tak: - Przede mną jechał samochód, z którego wysypały się paczki. Zanim te paczki pozbierano, ruch był zablokowany. W ten sposób straciłam kilka minut.
         
    Przewodniczący Rady Miasta Stanisław Wawrzonkowski zapewnia, że większość radnych sumiennie traktuje swoje obowiązki i uczestniczy w dyżurach, których harmonogram ustala Biuro Rady. Do tematu wrócimy.
         

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem