Miało być tanie państwo, a jest...

    Miało być tanie państwo, a jest...

    JOLANTA ZIELAZNA [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Tanie państwo od początku ma pecha. Posłowie ideą się przejęli, obcięli wydatki kancelarii prezydenta i premiera, ale Senat je przywrócił. Tu tanio być nie musi.
    Drugi pech: cięcia cięciami, likwidacje likwidacjami, ale w budżecie muszą być większe pieniądze na dodatkowe etaty w administracji. I są. Na początek przybyło etatów sekretarzy i podsekretarzy stanu w ministerstwach. Może to już pech trzeci?
    Robert Gwiazdowski z Centrum im Adama Smitha porównuje: - Jak ktoś chce mieszkać w wielkim domu, to jego utrzymanie nie może być tanie. Jeśli na utrzymanie nie będzie łożył, dom zacznie popadać w ruinę. PiS zaś chciałby mieć dom jak największy, rządzić wszystkimi i wszystkim.
    Państwo miało być tańsze najpierw o 5 miliardów, potem już o 3.
    Prof. Marek Stankiewicz, kierownik katedry ogólnych problemów zarządzania na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania UMK uważa, że tanie państwo to hasło, które każdy może inaczej rozumieć. W Kanadzie administracja jest trzy razy większa i kraj kwitnie gospodarczo. Tylko tam administracja obsługuje, nie rządzi, nie zarządza gospodarką.

    Młodsza bardziej okrojona

    W exposé były obietnice: tania, efektywna i przyjazna dla obywatela administracja. Wyeliminowanie dublujących się kompetencji i zadań, likwidacja instytucji o zbliżonych celach, a także "konsolidacja wielu urzędów i inspekcji państwowych" w bardzo sprawne instytucje. Kwoty oszczędności nie padły.
    Jeżeli ktoś porówna "Tanie państwo" w programie wyborczym PiS, exposé i najnowszą wersję na stronie internetowej kancelarii premiera, a także posłucha wypowiedzi premiera Marcinkiewicza stwierdzi, że im młodsza wersja, tym bardziej okrojona, a oszczędności topnieją.

    Tanie i sprawne państwo

    (wersja ze strony internetowej KPRM)
    Do likwidacji: Rządowe Centrum Studiów Strategicznych (od 1 kwietnia), Biuro Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, Urząd do Spraw Repatriacji i Cudzoziemców, 13 delegatur Ministerstwa Skarbu Państwa, Agencja Nieruchomości Rolnych, Agencja Mienia Wojskowego, Wojskowa Agencja Mieszkaniowa, Biuro ONZ ds. Rozwoju Przemysłowego.
    Oszczędności w 2007 roku - 190 mln zł.
    Do przekształcenia: Agencja Rynku Rolnego (stopniowa likwidacja i przekazanie do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która stanie się Agencją Rozwoju Obszarów Wiejskich. Inspekcje: Weterynaryjna, Ochrony Roślin i Nasiennictwa oraz Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych połączą się w jedną Inspekcję Bezpieczeństwa Żywności. Z: Polskiego Komitetu Normalizacji i Głównego Urzędu Miar powstanie jeden. Połączy się Główny Urząd Nadzoru Budowlanego z Głównym Urzędem Geodezji i Kartografii. Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, Komisja Papierów Wartościowych i Giełd oraz Komisja Nadzoru Bankowego "skonsolidują się" w Urząd Nadzoru Finansowego.
    Oszczędności w 2007 roku - 73 mln zł.
    Ograniczenia w innych wydatkach:
    - zwolnienie 5900 etatów w służbie cywilnej (250 mln zł oszczędności w 2007 r.)
    - restrukturyzacja gospodarstw pomocniczych przy 70 urzędach administracji państwowej (50-80 mln zł w 2007 r.)
    - zbycie 93 ośrodków wypoczynkowych i szkoleniowych (7 mln zł w 2007 r.)
    - sprzedaż samochodów najdroższych w utrzymaniu, centralne zamówienia paliwa, mniej kierowców (13,7 mln zł rocznie)
    - mniejsze wydatki na telefony komórkowe (2-4 mln zł rocznie) i stacjonarne (5-11,4 mln zł)
    - zmniejszenie o połowę (z 28 do 14) stanowisk zastępców kierowników urzędów centralnych (1,6 mln zł w 2006 r.)
    (Razem oszczędności 325,7 mln zł - 367 mln zł w 2007 r.

    Miliard z trudem

    Ale i te liczby są częściowo wirtualne. Na razie rząd złożył projekt likwidacji 3 delegatur MSP, a zysk z łączenia inspekcji będzie tylko po zlikwidowaniu 1 z obsługujących je biur. Z oszczędnościami w 2006 roku więc kiepsko, lepiej wygląda przyszły rok, ale do zapowiedzianych 3 czy 5 miliardów ciągle daleko. Nawet miliard z trudem da się uzbierać. Właśnie o ponad miliardzie mówił premier 10 marca, na schodach Agencji Nieruchomości Rolnych, gdy zapowiadał jej likwidację.
    Tyle na razie zostało z obietnic taniego państwa.

    Zadania w innym miejscu

    Naprawdę zniknie jednak tylko Centrum Studiów Strategicznych. Reszta likwidacji jest dyskusyjna. Z zadań jakoś nikt zrezygnować nie chce, choć pewnie z wielu by można bez szkody, a nawet z pożytkiem.
    Czyli zadania zostaną, tylko zmienią miejsce. Zamiast Agencji Nieruchomości Rolnych będzie Bank Ziemski - departament w ministerstwie rolnictwa, obsługą PFRON zajmie się ministerstwo pracy. Repatrianci przejdą do MSWiA, zadania WAM spadną na samorządy itd. Ile to będzie kosztowało? Takich rachunków nie ma.

    Doradców więcej niż ministrów

    Na razie nie jest więc taniej, za to już jest drożej. Tanie państwo zaczęło pękać już na pierwszym posiedzeniu rządu, jeszcze w październiku 2005. Pierwszą uchwałą nowej Rady Ministrów było uruchomienie rezerwy celowej, 900 tysięcy złotych, na 75 nowych etatów. 47 przypadło na gabinety polityczne ministrów, 15 dla kancelarii premiera. Teraz jest w niej 7 sekretarzy i 2 podsekretarzy stanu. Premier Belka miał prawie połowę mniej.
    Wzrost wydatków na administrację wytknął już SLD. Mówi, że wzrosły o 3,5 proc. i teraz urzędnicy kosztują podatników 8,8 mld zł. Porównuje to z programem Hausnera z 2003 roku, gdy minister mógł mieć tylko 3 etaty dla doradcy, minister w randze wicepremiera - 5. Teraz takie reguły nie obowiązują i chyba nie ma żadnych ograniczeń. Do rekordzistów, o czym już głośno, należy minister ochrony środowiska - ma ich 11. Minister transportu i budownictwa Jerzy Polaczek o 1 mniej, wicepremier Dorn potrzebuje 8 doradców. Minister polityki społecznej - 7, a np. wicepremier Zyta Gilowska - 2, za to szef MSZ obywa się bez nich.
    Premier ma 17 doradców, wszyscy na etacie, minister-koordynator do spraw służb specjalnych Zbigniew Wassermann - pięciu.

    Prymitywne rozumienie oszczędności

    SLD to opozycja, więc choćby ocena była najprawdziwsza, rządzący i tak nie potraktują jej poważnie. Ale o nierealizowaniu programu mówi też sojusznik (chyba już były?) z paktu stabilizacyjnego, czyli LPR.
    - Jak program ma być realizowany, jeśli budżet na ten rok został zwiększony w dziale administracji, liczba urzędników wzrosła, a patrząc na liczbę doradców... - mówi Bogusław Kowalski.
    W budżecie jest rezerwa dla państwowych jednostek budżetowych, przeznaczona na zwiększenia wynikające ze zmian organizacyjnych i nowych zadań - 11 mln 210 tys.
    Doradcy, samochody, komórki, na których premier chce zaoszczędzić, to nie tylko zdaniem posła Kowalskiego, sprawy mało ważne. - Samochód i komórka to dziś podstawowe narzędzia pracy. Wydatki na pensje doradców też niewiele znaczą w całości, ale byłby to dobry przykład samoograniczania się rządu.
    Prof. Marek Stankiewicz z UMK, specjalista od ogólnych problemów zarządzania mówi: - Mniejsze nakłady na administrację to proste, by nie powiedzieć prymitywne rozumienie oszczędności. Nie będzie taniego państwa, jeśli zmniejszy się administracja, a wszystkie instytucje i mechanizmy, które służą sprawności będą niedorozwinięte.

    Wydajemy, żeby oszczędzać


    Z jednej strony tniemy mniej istotne wydatki, z drugiej mnożymy urzędy. Powstanie Centralny Urząd Antykorupcyjny (która to już instytucja zwalczająca korupcję?), na jego powstanie zarezerwowano 70 mln zł na początek. Ile później? Mariusz Kamiński, typowany na jego szefa, już zapowiada, że 500 -1000 funkcjonariuszy nie może zarabiać źle. Pada kwota około 5 tysięcy. Do tego siedziba w Warszawie, dobre wyposażenie, oddziały w województwach...
    Narodowy Instytut Wychowania w tym roku ma na przygotowanie 2,6 mln, w przyszłym na funkcjonowanie 11 mln zł, ma zatrudniać 100 osób.
    Wojewodowie przyciśnięci
    Tanie państwo ma zejść w dół. Wojewodowie też mają przykazane ograniczyć koszty.
    Utrzymanie Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku (550 etatów z delegaturą w Słupsku, bez zakładu obsługi) kosztuje rocznie 35 mln zł. Anna Dyksińska, rzecznik wojewody, mówi, że pozbędą się dwóch ośrodków wypoczynkowych, na czym zyskają 200-250 tys. zł. Drugie tyle powinno być z oszczędności na telefonach, obcięciu wydatków reprezentacyjnych, rezygnacji z części gazet i drukowania Dziennika Urzędowego. - 500 tysięcy blado przy tym wypada - nie kryje Dyksińska - ale od czegoś trzeba zacząć. Samochodów nie ubędzie, bo już ich mało, etatów też nie.
    Wielkopolska chce zaoszczędzić 2 miliony zł. Obcięli limity na rozmowy komórkowe, ubędzie kilku dyrektorów i wice. Sprzedadzą 7 samochodów, zmniejszają Zakład Obsługi Administracji.
    W Kujawsko-Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim rzecznik prasowy Bartoszcz Truszczyński prosi o 100 dni cierpliwości. To czas dla wojewody na wprowadzenie zmian. W urzędzie jest już 16 pracowników mniej niż było w grudniu, ale tylko dlatego, że od 1 stycznia przejął ich Urząd Marszałkowski lub odeszli na emeryturę.

    Politycy nie liczą

    Mimo krytyki nie ma wątpliwości, że zmiany w administracji są potrzebne. Istotą taniego państwa, według posła Kowalskiego z LPR, jest sprawna, dobrze wyszkolona administracja. - To chyba główny cel, którego oczekujemy? Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha dodaje: - Tanie państwo powinno ograniczać swoje funkcje tam, gdzie nie są potrzebne. Centralizacja czy decentralizacja? Więcej kompetencji dla rządu czy dla samorządu? Politycy nie kalkulują ekonomicznie tylko politycznie, nie liczą złotówek tylko głosy wyborców.
    Powinny więc zniknąć rozbudowane gospodarstwa pomocnicze, dublujące się kompetencje (nie tylko marszałków i wojewodów), rozbuchana nad miarę (wcale nie z powodu unijnych wymagań!) weryfikacja wniosków o fundusze UE, agencje powołane do sprzedaży majątku, które z niego żyją, zamiast go upłynniać itd.
    Ale do tego potrzebna jest obiektywna ocena z zewnątrz, standaryzacja, bo sama administracja się nie ograniczy. A przede wszystkim decyzja: oddajemy decyzje i kompetencje czy zachowujemy wszechwładzę?

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo