Wcale nie jest tak dobrze

    Wcale nie jest tak dobrze

    Agnieszka Nawrocka

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Spada bezrobocie i podobno żyje nam się coraz lepiej. Nie odczuwają jednak tego ośrodki pomocy społecznej, którym nie ubywa podopiecznych.

    W grudniu ubiegłego roku w powiecie żnińskim było ponad osiem tysięcy czterystu bezrobotnych. Z końcem lipca tego roku było ich już tysiąc mniej. Nie zmieniło się jedynie to, że większość osób bez pracy to kobiety, i że bezrobotni najczęściej nie mają prawa do zasiłku.


    Gdzie ten optymizm?


    Statystyki wydają się optymistyczne, ale optymizmu nie widać w ośrodkach pomocy społecznej.


    - Co miesiąc około 500 rodzin zwraca się do nas o pomoc - mówi Regina Słowińska, kierująca łabiszyńskim ośrodkiem pomocy społecznej. - Wiele osób wyjechało na przykład do pracy za granicę, ale my nie mamy mniej podopiecznych.


    O ile Łabiszyn jest uznawany za dość ubogie środowisko, o tyle wręcz przeciwnie jest jeśli chodzi o Barcin. Ale i tu korzystających z pomocy nie ubywa.


    - Spadek bezrobocia nie ma przełożenia na spadek liczby naszych podopiecznych. Na razie pomoc utrzymuje się na tym samym poziomie - mówi Dorota Dokładana, kierownik MOPS-u w Barcinie. - To jest pocieszające bo były lata, że liczba objętych pomocą wzrastała rocznie o trzydzieści procent. Część osób wyjechała, znalazła pracę a o pomoc zwracają się emeryci, renciści, których nie ubywa.


    Bo się należy...


    Pracownicy socjalni przyznają jednocześnie, że coraz więcej ludzi zgłasza się do nich z żądaniami.


    - Jest pewna grupa roszczeniowa - przyznaje Dorota Dokładna. - Średnio co piąta osoba, której proponujemy prace społecznie użyteczne odmawia bez uzasadnienia. To jest jakaś weryfikacja, my możemy sobie wyrobić opinię.


    Burmistrz Łabiszyna Jacek Kaczmarek zwraca jeszcze uwagę na jedną rzecz.


    - Rośnie bunt społeczny, dlaczego my wypłacamy pewnym osobom zasiłki. Ale pomoc tym osobom się należy, bo takie jest prawo. Jeśli ktoś przedstawi stosowne zaświadczenia to mu się należy. Mam w biurku zawsze aktualną listę ofert pracy z PUP. Jeśli ktoś do mnie przychodzi, to pytam jaki ma zawód i jeśli jest oferta to ją przedstawiam. Często odmawiają bo na przykład nie chcą dojeżdżać - mówi burmistrz.


    Zbuntowani ludzie


    Z owym "buntem społecznym" spotykają się na przykład sołtysi.


    - Mnie obowiązuje ustawa o ochronie danych osobowych, ale przecież wiemy na wsi, kto dobrym samochodem jedzie do opieki po ser i mąkę - mówi Henryk Buczkowski z Ojrzanowa. - Wiemy też kto potrzebuje naprawdę pomocy, ale wstydzi się o nią prosić.


    - My nie możemy wystąpić na przykład do starostwa żeby sprawdzić czy ktoś ma drogie auto. Tak jak nie możemy nic zrobić, kiedy ktoś kupuje mieszkanie i zaraz przychodzi po dodatek mieszkaniowy - mówi Regina Słowińska. - Staramy się jednak zamieniać pomoc finansową na rzeczową. Choć wiadomo, że każdy woli gotówkę.


    Dodajmy jeszcze tylko, że mała gmina Łabiszyn, licząca około dziesięciu tysięcy mieszkańców, co roku wydaje na pomoc społeczną dwa miliony złotych.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    1 3 4 5 ... 16 »