Kto nie chce pracować?

    Kto nie chce pracować?

    Agnieszka Nawrocka

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Bezrobocie to wciąż największy problem naszego regionu. Tym bardziej dziwi, że szukający pracy odrzucają oferty, jakie mają dla nich pośrednicy.

    Większość zarejestrowanych w Urzędzie Pracy bezrobotnych chce mieć zatrudnienie. Ale urzędnicy wciąż spotykają się też z tymi, którzy oferty odrzucają.


    - Naprawdę są osoby, które odmawiają podjęcia pracy - mówi dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Żninie, Barbara Bogucka.


    Praca jest zagranicą


    Statystyki są optymistyczne, bo jak mówi dyrektor Bogucka tylko w tym miesiącu ubyło ponad 500 bezrobotnych. Wśród nich są między innymi, ci którzy zostali wykreśleni z listy, szukających pracy po odmowie przyjęcia oferty. Nie wiadomo ile osób z pół tysiąca wyjechało "na saksy". Nie ma nigdzie ewidencji emigrujących za chlebem.


    - Nie wiemy ile osób wyjeżdża, bo może się zdarzyć, że ktoś nie stawia się, by złożyć podpisy (na liście gotowości do pracy - przyp.red), my go po prostu wykreślamy i nie wiemy czy pojechał "na czarno" pracować za granicą - tłumaczy dyrektor Bogucka.


    Fachowców na lekarstwo


    Tak jak w całym kraju mamy problem z fachowcami. Trudno o budowlańców - murarzy, tynkarzy, dekarzy. Brakuje rzeźników, spawaczy i kierowców.


    - Dajemy szeroką gamę możliwości zdobycia nowego zawodu. Jest wiele możliwości skorzystania z aktywnych form zwalczania bezrobocia - mówi Barbara Bogucka. - Można skorzystać z dopłat do kursów zawodowych.


    Jeśli ktoś chciałby zostać kierowcą, ale nie ma uprawnień, to urząd może dopłacić mu do kursu. Jednym z warunków jest jednak to, że jakiś pracodawca zadeklaruje przyjęcie kierowcy do pracy.


    Nie chcą fizycznej pracy?


    O ile nie każdy może być fachowcem i wybierać w ofertach, o tyle dziwią kłopoty ze znalezieniem kogoś do najprostszych prac.


    - Proszę sobie wyobrazić, że wiele osób, którym proponujemy podjęcie prac użytecznych społecznie, odmawia - mówi Barbara Bogucka.


    Prace społecznie użyteczne nie wymagają posiadania żadnych specjalnych kwalifikacji. Za najprostsze zajęcie na rzecz swojej miejscowości urząd płaci 6 złotych za godzinę, a praca trwa dziesięć godzin tygodniowo.


    Jak mówią pośrednicy pracy: - Są osoby, które posadę na przykład sprzątaczki odbierają jako dyshonor. Ostatnio potrzebowaliśmy robotników fizycznych - część wezwanych przez nas osób odmówiła podjęcia się takiej pracy.


    Naprawdę chcieć


    Czasami bezrobotni racjonalnie argumentują odmowę zatrudnienia. Urzędnicy mówią, że słyszą też absurdalne argumenty lub przyjmują od bezrobotnych lekarskie zaświadczenia, że nie mogą pracować.


    Pośrednicy przyznają, że jest jednak wciąż wiele osób, które naprawdę chcą pracować. I oni odpowiadają na każdą propozycję pracodawcy.


    - My naprawdę staramy się wyjść na przeciw. Stworzyliśmy w każdej gminie możliwość podpisywania listy gotowości. Tak jak pracownik ma obowiązek iść do pracy, to bezrobotny musi pamiętać, by raz w miesiącu przyjść się podpisać. A kiedy bez usprawiedliwienia nie przyjdzie lub nie chce podjąć zatrudnienia, my na trzy miesiące skreślamy go z listy szukających pracy - wyjaśnia Barbara Bogucka.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    1 3 4 5 ... 16 »