Inwestycje pod obstrzałem

    Inwestycje pod obstrzałem

    (iwo)

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Żenujące i populistyczne - w taki sposób wiceburmistrz Janusz Biegański nazwał komentarze radnych na temat - ich zdaniem - nieefektywnego pozyskiwania przez gminę Żnin środków unijnych z wykorzystaniem na lokalne inwestycje.
         Podczas ostatniej sesji radni dociekali, kto w ratuszu jest odpowiedzialny za pozyskiwanie środków unijnych. - Czy jest zatrudniona taka osoba? - zastanawiał się Krzysztof Jóźwiak. Burmistrz Jaworski wyraźnie spodziewał się takich pytań: - Odpowiedzialni jesteśmy wszyscy. Począwszy od szefów poszczególnych jednostek, poprzez Andrzeja Posadzińskiego i burmistrza, aż po Radę Miejską.
         
    Ale radnych nie usatysfakcjonowała taka odpowiedź. Odwołali się do niedawnej wizyty w Chojnicach, posługując się przy tym miażdżącymi kwotami. - W tamtym urzędzie jedna pani zajmuje się pozyskiwaniem środków unijnych. U nas zawsze się mówi, że potrzebne są układy. Nie! Chojnice przeszły do województwa pomorskiego, a mimo to udało im się zdobyć 130 milionów złotych! - skomentował K. Jóźwiak.
         Kto tu ma pecha?
         
    Rada nie kryła rozgoryczenia, że przez dwa lata gmina nie zdobyła żadnych środków (- Może poza oświatą.) Jej zdaniem - odrzucone wnioski mówią same za siebie (budynek w Wenecji, przebudowa ulic Browarowej, Dworcowej). Na szczęście program ochrony zlewni rzeki Gąsawki znalazł się na liście rezerwowej - po przeprowadzonych postępowaniach przetargowych mogą być więc przekazane zaoszczędzone środki.
         Do dyskusji włączył się jak zawsze refleksyjny Adam Kowalewski: - Czy nasza gmina ma pecha? Jest potężny pakiet na rozwój obszarów wiejskich. Dlaczego nam się nie udało? A może nie kroczymy drogą wybraną przez strategię? Odkurzmy ją! Czy w urzędzie wystarcza pracowników? A może zlecić kogoś, kto bezpośrednio będzie odpowiedzialny?
         
    Słowa poprzedników były jednak niczym w porównaniu z komentarzem Andrzeja Kujawy, który wyraźnie podburzył burmistrzów: - Jeśli ktoś czegoś nie potrafi, trzeba spojrzeć na kogoś, kto umie. Urząd Wojewódzki, ulica Konarskiego, jedenaste piętro. Tam jest wszystko na tacy podane. A że jesteśmy na Ż, to nie znaczy, że musimy być ostatni!
         
    Potrzebne wsparcie
         
    - Spójrzmy na siebie i zastanówmy się, dlaczego odrzucają?! Najważniejsze, aby były pieniądze na wkład własny - to trzeba zaplanować w budżecie - skomentował J. Jaworski.
         Ale wypowiedź J. Biegańskiego była jeszcze bardziej zabarwiona emocjami: - Najbardziej z punktu rzemiosła jestem z tymi środkami związany. Padło tu wiele populistycznych i żenujących słów. Żeby te środki zaaplikować, trzeba było 2 lata wcześniej przepracować. A taka aplikacja to nie jest jeden papier! My od czerwca 2003 roku rozpoczęliśmy żmudną pracę. I tak naprawdę stworzyliśmy porządny program - mam na myśli ochronę zlewni rzeki Gąsawki. A Wenecja i ulice Browarowa oraz Dworcowa są odrzucone, bo uznano, że gmina nie jest na to finansowo przygotowana. I nie można mówić, że gmina nie potrafi. Bo z piachu bata się nie ukręci! Nam nie jest potrzebny człowiek z Urzędu Wojewódzkiego, tylko wasza życzliwość i wsparcie.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej
    1 3 4 5 ... 16 »