Ten koszmar trwa już trzy lata

    Ten koszmar trwa już trzy lata

    Dariusz Nawrocki

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Państwo Jóźwiakowie bardzo chcieliby wyjść z bagna, w które wdepnęli przed trzema laty. Kupili działkę od gminy Barcin i rozpoczął się ich koszmar.
         Działka stała w miejscu, w którym w przeszłości był staw. Sąsiedzi ich ostrzegali. Rozpoczęli jednak budowę. Po jakimś czasie musieli ją przerwać. Na fundamentach pojawiły się spękania i pochylenia. Jóźwiakowie poczuli się oszukani przez ratusz. Domagali się działki zastępczej. Bezskutecznie. Nie przestawali jednak walczyć. Niezależny biegły stwierdził, że urząd wydając pozwolenie na budowę budynku mieszkalnego na tej działce naruszył Prawo Budowlane, a państwo Jóźwiakowie ponieśli z tego powodu stratę. Zakupili bowiem działkę, która zdaniem biegłego nie powinna się nazywać budowlaną.
         Malutka wina
         
    Z czasem jednak stanowisko ratusza zaczynało mięknąć. - Uważam, że powinniśmy dążyć do bezkonfliktowego rozwiązywania spraw. Tym bardziej, że urząd jakąś malutką winę w tej sprawie ma - mówiła na grudniowej sesji burmistrz Ewa Stankiewicz. Urząd zaproponował Jóźwiakom, by wskazali działkę na terenie gminy, którą chcieliby uzyskać w zamian za "działkę na bagnach". Ci wskazali działkę budowlaną w Wolicach. Radni podjęli uchwałę w tej sprawie. Szczegóły Jóźwiakowie mieli ustalić z panią burmistrz. Z przebiegu dyskusji na tamtejszej sesji można było wnioskować, że najmniejszą działkę, na jaką będą mogli liczyć Jóźwiakowie, to 2 tys. metrów kwadratowych. - Radni zgodzili się, że zamienna działka powinna być większa od tej, którą nam zbywają - mówił wówczas radny Alfred Lewandowski. "Działka na bagnach" ma 795 metrów kw. Jóźwiakowie włożyli w nią jednak mnóstwo pieniędzy. Domagają się więc rekompensaty. Radni byli zgodni, że rekompensata w postaci większej działki Jóźwiakom się należy.
         Mijały miesiące. Niezaangażowani myśleli, że już dawno jest po sprawie. Byli w błędzie. Na ostatniej sesji pani burmistrz oświadczyła, że ostateczne załatwienie tej sprawy nie będzie takie proste. - Niezgodna z prawem jest bowiem zamiana działek o różnych wartościach. Nie mam możliwości przystąpienia do aktu zamiany nieruchomości, jeżeli państwo Jóźwiakowie nie uiszczą kilku tysięcy złotych. Jest to różnica między wartościami obu działek - mówiła Ewa Stankiewicz. Poprosiła komisję rewizyjną o ponowne zajęcie się tą sprawą.
         Kto jest poszkodowany?
         
    Jan Jóźwiak jest zdruzgotany. Nie może zrozumieć, dlaczego, gdy kupował działkę, wyceniono ją na ponad 13 i pół tys. złotych, a teraz na nieco ponad 10 tys. - Działka straciła na wartości, gdy zainwestowaliśmy w nią 40 tys. złotych. To bardzo dziwne. Działkę w Wolicach (1500 metrów kwadratowych) wyceniono na 15 tys. złotych. Jóźwiakowie zobowiązani są do wpłaty rekompensaty w wysokości 5 tys. złotych. - Kto tu jest poszkodowany, my czy gmina? - pyta pan Jan. - To my zostaliśmy oszukani przez gminę i to my mamy płacić rekompensatę? Wszystko wskazuje na to, że konflikt ten będzie musiał rozstrzygnąć sąd.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej
    1 3 4 5 ... 16 »