Cięta sprawa

    Dariusz Nawrocki

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Gąsawska policja prowadzi dochodzenie w sprawie wycięcia drzew i trzcin nad jeziorem Godawskim. Swoje zastrzeżenia do wycinki zgłosił już wójt Gąsawy. Doniesienie na policję przygotowuje starostwo.
         Pierwszy raz o sprawie pisaliśmy przed dwoma tygodniami. Zgłosił się do nas mieszkaniec Gąsawy, Zbigniew Korniluk , zaniepokojony faktem wycinania trzcin i krzewów nad jeziorem. Sprawę zgłosił również policji.
         Udaliśmy się na miejsce. Na przeciw nam wyszedł Jacek Sobolewski , który przedstawił się nam jako szef firmy będącej właścicielem ziemi, na której właśnie trwała wycinka. Stwierdził, że ma wszelkie zezwolenia na prowadzenie wycinki. Zdradził swoją wizję tego terenu. Zamierza obsadzić go olchą.
         Wkrótce okazało się, że właścicielem ziemi nie jest firma Sobolewskiego, lecz RSP "Przyjaźń"w Biskupinie, a wójt Gąsawy wydał decyzję na wycinkę nie Sobolewskiemu, lecz RSP. Główna księgowa RSP, Jadwiga Filipiak , powiedziała nam, że między RSP a Sobolewskim została podpisana umowa przyrzeczenia sprzedaży działki. Sobolewski otrzymał również zgodę na uporządkowanie terenu. RSP wystąpiło do wójta o zgodę na wycinkę krzewów. Taką zgodę otrzymała. Sobolewski przystąpił do wycinki.
         Wójt Gąsawy, Zdzisław Kuczma, powiedział nam, że po publikacjach w "Pomorskiej"oraz po otrzymaniu listu od Zbigniewa Korniluka bliżej zainteresował się sprawą. - Wysłałem na miejsce leśnika. Wynik jego kontroli jest niepokojący. Z terenu nie zniknęły tylko krzewy, na które wydałem zezwolenie, ale również kilka drzew oraz trzciny. Postanowiłem więc o wynikach kontroli powiadomić policję, która prowadziła już dochodzenie. Informacje o wycięciu trzcin wysłałem też do starostwa - opowiada wójt.
         Roman Drgas , kierownik wydziału Ochrony Środowiska w żnińskim starostwie, dwukrotnie był nad jeziorem Godawskim. Właśnie przygotowuje wniosek do policji. - To jest mój obowiązek - mówi. - Na terenie, którego właścicielem jest RSP wycięto trzcinę bez stosownego pozwolenia - tłumaczy.
         Zdaniem kierownika Drgasa do odpowiedzialności pociągnięta powinna zostać RSP, bo to ona ciągle jeszcze jest właścicielem gruntu. - Pana Sobolewskiego możemy traktować jedynie jako pracownika najemnego, dokonującego wycinki.
         
    RSP nie czuje się winna. - To pan Sobolewski miał się zająć wycinką. Nie wiadomo, kto ściął drzewa. Nikt nikogo za rękę nie chwycił - mówi Filipiak.
         
    Sobolewski nie ma sobie nic do zarzucenia. Zaprzecza, by wycinał jakiekolwiek drzewa. Złożył wniosek o rozgraniczenie działki i linii brzegowej. Jego zdaniem, dopiero ta wiedza pozwoli odpowiedzieć na pytanie, czy wycinki dokonywał w strefie linii brzegowej, a więc niezgodnie z prawem.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej
    1 3 4 5 ... 16 »