Weneckie namiętności

    Weneckie namiętności

    Tekst i fot. Michał Woźniak

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie planuje w tym roku szereg inwestycji. Ma być doprowadzona do stanu surowego budowa budynku stacyjnego w Skansenie Kolei Wąskotorowej w Wenecji, ukończony parking, muzeum chce też realizować program ożywienia ruin weneckiego zamku. Problemem jest jednak brak pieniędzy. Czy przekaże je Rada Miejska Żnina?
         Obecna sytuacja Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie oraz plan działalności na najbliższe miesiące został omówiony podczas piątkowego posiedzenia Rady Muzeum. Oprócz przewodniczącego - prof. Stefana Kościeleckiego, członka rady - Wiesława Zajączkowskiego, przedstawicieli muzeum - uczestniczył w nim również Dariusz Kaźmierczak - przewodniczący Rady Miejskiej Żnina, Czesław Kośmicki - przewodniczący Komisji Budżetu oraz Jerzy Krynicki - szef Komisji Oświaty, Kultury i Sportu.
         Wąskotorowe nadzieje
         Muzealny rok zapowiada się niezwykle pracowicie. O ile zostaną zrealizowane plany Rady Muzeum - ruszy wreszcie budowa budynku stacyjnego w Wenecji. Fundamenty zostały położone już kilka lat temu - i na tym praktycznie prace się zakończyły. Podobnie było z usytuowanym tuż obok parkingiem. - Corocznie Wenecję odwiedza około 80 tysięcy turystów. Na samym parkingu można było zrobić olbrzymie pieniądze, które przyczyniłyby się do realizacji kolejnych projektów. Tymczasem stracono bezpowrotnie kilka lat - twierdzą znawcy tematu. - Z pewnością nie ma w tym wyłącznej winy muzeum, bowiem pieniądze na poszczególne inwestycje dzieli Rada Miejska, niemniej można było podejmować skuteczniejsze działania o ich pozyskanie...
         Skąd wziąć pół miliona?
         Wielkie nadzieje na rozkwit weneckiego muzeum wiązano z objęciem przez Andrzeja Rosiaka fotela burmistrza Żnina. Wierzono, że nowy burmistrz, jako niedawny jeszcze dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie przeforsuje swoje wizje i przekona radnych, by dali na to pieniądze. Stało się jednak inaczej. Chcąc uniknąć posądzenia o przesadne sprzyjanie muzeum - Andrzej Rosiak angażował się w wiele innych projektów, później zaś walczyć musiał ze śmiertelną chorobą. W Wenecji przez ten czas jedynie konserwowano eksponaty w Muzeum Kolejki, naprawiono też mury weneckiego zamku. Czy rok 2005 okaże się dla wysuniętej placówki MZP łaskawszy? Ze wstępnych wyliczeń wynika, że na budynek stacyjny i ukończenie parkingu potrzeba około 500 tysięcy złotych...
         - Są szansę, że te pieniądze się pojawią
    - twierdzi Stefan Kościelecki, szef Rady Muzeum. - Najpierw jednak trzeba zrobić stosowny harmonogram prac, ustalić daty, etapy, zobaczyć ile w danym roku da się zrobić. Oczywiście mamy też zamiar rozpocząć prace przy weneckim zamku...
         Powrót do koncepcji
         Prof. Kościelecki przyznał, że słyszał o "Projekcie Wenecja". - Żeby powiedzieć coś więcej na ten temat - muszę się zapoznać z dokumentem. Otrzymałem go na godzinę przed rozpoczęciem obrad - to zbyt mało czasu, by w ogóle rozpatrywać tę sprawę. Niemniej, to co rzuciło się już w oczy to niejasne źródła finansowania. Wymieniani są sponsorzy, inne źródła - to zbyt mało, by w ogóle ten projekt brać poważnie pod uwagę. Ja też już miałem zapewnienia sponsorów z Bydgoszczy czy Mogilna, że zainwestują swe pieniądze w Wenecji i nic z tego nie wynikło. A twórcy projektu nie mają nawet połowy grosza! Zresztą po co rozpatrywać ten projekt, skoro istnieje już plan stworzony przez Andrzeja Rosiaka? Został on nawet nagrodzony! Wyjściem z sytuacji byłoby połączenie obu tych projektów i wyciągnięcie tego,co najlepsze. Oczywiście użytkownikiem ruin jest i będzie Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie. 2 lata temu Rada Miejska Żnina przekazała je muzeum na czas nieokreślony i nikt nie ma zamiaru się z tego wycofywać... Możemy pomyśleć o współpracy z Towarzystwem Archeologicznym z Biskupina - jeśli jego członkowie chcą się do nas dołączyć - proszę bardzo. Sprawa "Projektu Wenecja" będzie omówiona podczas kolejnego posiedzenia...
         
    Co jest warte uwagi...
         Uczestniczący w posiedzeniu Rady Muzeum Dariusz Kaźmierczak - przewodniczący Rady Miejskiej Żnina przyznał, że faktycznie pojawiła się szansa sfinansowania budowy obiektu dworcowego. - Zanosi się na to, że w gminnej kasie znajdą się pieniądze z nieplanowanej w budżecie sprzedaży dwóch nieruchomości. Sądzę, że można nimi wspomóc planowaną przez muzeum inwestycję, tym bardziej, że może ona wydatnie wpłynąć na podniesienie dochodów tej placówki. Muzeum musi jednak wystosować do nas odpowiednie pismo - wniosek o dofinansowanie konkretnych prac. Musi to być również poparte projektem. Kiedy otrzymamy wszystkie te wszystkie dokumenty - Rada Miejska będzie mogła ustosunkować się do tych zamierzeń. Jeśli radni uznają całą rzecz za wartą uwagi - wówczas podejmą odpowiednią uchwałę na temat finansowania tych prac. Muszę też dodać, że nie sądziłem, że posiedzeniu rady muzeum będą towarzyszyć aż takie nerwy. Myślałem, że tylko polityka wywołuje takie emocje.
         
    Miesiąc, dwa czyli jak dzieci
         Kiedy muzeum taki dokument stworzy i o jakie pieniądze będzie się ubiegać? - Przez niedzielę mieliśmy to robić? Trudno powiedzieć.
         Ale chyba jakieś wstępne terminy już padły?
         - A co to was obchodzi? Zamiast pomagać muzeum widzę, że wolicie gonić za sensacją - zakończył rozmowę prof. Kościelecki i trzasnął słuchawką.
         Projekt zagospodarowania ruin weneckiego zamku stworzył Andrzej Rosiak w 1996 roku. Koncepcja zdobyła nagrodę w konkursie "Moje małe ojczyzny". I na tym się skończyło. Sięgnięto do niej ponownie w 2003 roku, kiedy zapadła decyzja o przekazaniu zarządu nad ruinami muzeum. Od tego czasu uzupełniono rozsypujące się mury głazami i cegłami, uporządkowano przyległy teren. Na tym jednak prace się zakończyły. Ponownie - pełnym głosem - o weneckim zamku zaczęło się mówić dopiero w chwili, kiedy upubliczniliśmy na naszych łamach założenia "Projektu Wenecja".
         - Mamy spory żal, że w ogóle nie zaproszono nas na posiedzenie Rady Muzeum - mówią twórcy projektu. - Tym bardziej, że wielokrotnie w rozmowach z dyrektor Urszulą Nowicką deklarowaliśmy chęć naszego uczestnictwa - mówi Mariusz Kazik. - Tymczasem zostaliśmy potraktowani jak dzieci. Zamiast rzeczowej dyskusji na temat naszej propozycji doczekaliśmy się jedynie stwierdzenia, że nasz projekt to plagiat. Szkoda, bo straciliśmy naprawdę wiele czasu na rozmowach z wieloma ludźmi i dość mocno się w to zaangażowaliśmy. Przypomnę też, że głównym celem jest ożywienie ruin i stworzenia kolejnej atrakcji turystycznej.
         - Dziwi nas też mocno sprawa, że do czasu upublicznienia naszego projektu - o jakichkolwiek działaniach ze strony muzeum było zupełnie cicho. Teraz okazuje się, że jest to priorytet. Nie będziemy oczywiście niczego robić na siłę, niemniej bardzo uważnie będziemy się przyglądać wszelkim działaniom, jakie na weneckim zamku podejmować będzie muzeum
    - dodaje Szymon Nowaczyk - współautor projektu.
         - Obawiam się jednak, że nie będzie na co patrzeć - kończy Mariusz Kazik.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej
    1 3 4 5 ... 16 »