Pomyłka czy nadgorliwość?

    Pomyłka czy nadgorliwość?

    Michał Woźniak

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    List, w którym szubińska prokuratura odpowiedziała na zarzuty komisji rewizyjnej żnińskiej Rady Miejskiej zamiast na biurko tego organu rady trafił do burmistrza Jarosława Jaworskiego. - To podważa wiarę w prawidłowe funkcjonowanie urzędu - twierdzi Jerzy Siniecki - przewodniczący Komisji rewizyjnej.
         Zdaniem radnych smaczku całej sprawie dodaje fakt, iż treść przesłanego przez prokuraturę pisma dotyczyła sprawy burmistrza. Prokuratura miała bowiem ustalić, czy kilkanaście miesięcy temu doszło do naruszenia prawa przy finansowaniu przez budżet gminy studiów podyplomowych ówczesnego wiceburmistrza - Jarosława Jaworskiego. - Korespondencja była wyraźnie adresowana na Komisję Rewizyjną Rady Miejskiej w Żninie i jako taka powinna trafić do Biura Rady Miejskiej. Tymczasem jako pierwszy dotarł do niej burmistrz. Nie wiem czy było to działanie celowe, czy przypadkowe. Stwierdzam jedynie fakt, który dość mocno mnie zaniepokoił - dodaje J. Siniecki.
         Pismo prokuratury dotarło do żnińskiego ratusza 22 października. Najpierw znalazł je na swym biurku burmistrz Żnina. Zostało ono przekazane do Wydziału Organizacyjnego Urzędu Miejskiego, by ostatecznie 25 października trafić do Biura Rady Miejskiej. Koperta była, oczywiście, już otwarta...
         Zastępujący podczas sesji burmistrza Janusz Biegański tłumaczył, że taki, a nie inny obieg tej korespondencji był wyłącznie dziełem przypadku. - Jestem pewien, że nikt nie miał złych zamiarów. O tym, że nikt nie widział powodu, by cokolwiek ukrywać, świadczą pieczęcie na kopercie, z których można dowiedzieć się, kiedy list pojawił się w ratuszu i jakie były jego dalsze losy, nim ostatecznie dotarły do adresata. Urzędnik, który popełnił błąd zostanie jednak ukarany...
         - Dość często docierają do nas opinie, że komisja rewizyjna nie daje w spokoju pracować burmistrzowi
    - kontynuował J. Siniecki. - Jak może być jednak inaczej, skoro w ratuszu dzieje się tak, jak się dzieje? Dodam na koniec, że my pracujemy zgodnie ze statutem. Jesteśmy organem kontrolnym i musimy sprawdzać legalność wszystkich działań w ratuszu. I nie wynika to wcale z naszej szczególnej złośliwości, tylko z zakresu naszych obowiązków. Szkoda, że doszło do takiej sytuacji, ale nie twierdzimy, że burmistrz chciał przed nami poznać opinię szubińskiej prokuratury. Być może był to faktycznie zbieg okoliczności. Niemniej dobrze by było, gdyby podjęte zostały działania uniemożliwiające otwieranie urzędnikom korespondencji adresowanej do komisji rady lub poszczególnych radnych.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej
    1 3 4 5 ... 16 »