Dietą w radnego

    Dietą w radnego

    Dariusz Nawrocki

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    - <i>Radny nie powinien tracić na tym, że jest radnym</i> - mówi barciński rajca, Janusz Lewandowski. Szykuje poprawkę do statutu, która raz na zawsze ma załatwić sprawę podwyżek diet.
         Janusz Lewandowski nie ma wątpliwości, że nagonka na barcińskich radnych, do której doszło w lipcu, gdy ci podnieśli sobie wysokość diet, wynika z niezrozumienia, czym jest dieta. - Dieta ma być rekompensatą za usprawiedliwioną nieobecność radnego w pracy. Za tą nieobecność radny nie powinien otrzymywać wynagrodzenia od pracodawcy - tłumaczy radny. - Gminy wprowadziły ryczałty, więc ludzie traktują diety jak dodatkowe pensje.
         Za wysokie...
         
    Według radnego pieniądze publiczne nie powinny być wydawane na promowanie nazwiska radnego. - A z czymś takim mamy do czynienia, gdy radny deklaruje, że część diety przekazuje na cele społeczne, fundowanie nagród, i tym podobne. Świadczy to o tym, że diety tych radnych są za wysokie.
         Dodaje, bez podawania nazwisk, że w barcińskiej Radzie Miejskiej są radni, którzy odbierają diety, a ich pensje w macierzystych miejscach pracy nie zostają uszczuplane nawet o złotówkę.
         ...czy za niskie?
         
    - Radny nie powinien tracić na tym, że jest radnym - mówi Janusz Lewandowski. Przyznaje, że dieta, którą otrzymuje nie rekompensuje mu w ogóle strat, jakie ponosi w związku z tym, że w czasie obrad sesji i komisji nie pracuje. Prowadzi prywatną działalność gospodarczą, antykwariat w Inowrocławiu.
         - Żeby utrzymać sklep, dziennie muszę zarabiać minimum 200 złotych. Gdy przyjeżdżam na sesję lub komisję, bywa, że sklep muszę zamknąć. Wówczas nie zarabiam wcale. Bywa, że proszę, by w sklepie siedział mój ojciec. Ale cóż może zrobić człowiek, który nie wie, jak rozmawiać z klientem w tej specyficznej branży. Sprzedać sprzeda. Nie odważy się już jednak na zakup jakiegoś antyku.
         W rękach inflacji
         
    Według Janusza Lewandowskigo najlepiej byłoby, gdyby każdy radny otrzymywał, tak jak to bywało w przeszłości, określoną sumę pieniędzy za posiedzenie, w którym uczestniczy. Wątpi jednak, by pozostali radni zgodzili się na ten pomysł. Nie odważy się po raz kolejny wnieść pod obrady podwyżkę diet w takiej postaci, jak to miało miejsce w lipcu.
         Liczy jednak, że radni zgodzą się z jego kolejną propozycją. Chce wprowadzić do statutu zapis, który na stałe regulowałby ciągły wzrost diet. - Wzrastałyby tak, jak wzrasta inflacja. U nas dawno nie było już podwyżki. Taki zapis w statucie sprawiłby, że radni raz na zawsze przestaliby grzebać w dietach.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej
    1 3 4 5 ... 16 »