Symbol czasów?

    BARBARA SZMEJTER

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Była właścicielka zakładu kosmetycznego we włocławskim śródmieściu została skazana przez sąd za oszustwa na kwotę blisko 150 tysięcy złotych.
         Nie ma tygodnia, by do włocławskiej policji nie wpłynęło choćby jedno zawiadomienie o fałszywych inkasentach, pracownikach opieki społecznej, służby zdrowia itp., którzy wykorzystując naiwność osób w podeszłym wieku pozbawiają ich życiowych oszczędności, kosztowności i innych cennych rzeczy. - Od wielu miesięcy apelujemy, by pod żadnym pozorem nie wpuszczać do ń obcych osób - mówi podinsp. Dariusz Słomski, oficer prasowy KMP we Włocławku. - Mimo naszych ostrzeżeń, mimo wystąpień przedwielu instytucji informujących, że ich pracownicy nie chodzą do mieszkań, wciąż
         
    otrzymujemy sygnały
         o kolejnych kradzieżach popełnionych przez oszustów podszywających się pod pracowników rozmaitych instytucji.
         Ciekawostką w sprawie jest fakt, że sprawcy tych czynów to coraz częściej... kobiety. W ubiegłym tygodniu dwie panie, prawdopodobnie narodowości romokradły sędziwą mieszkankę włocławskiego śródmieścia. To właśnie kobiety poszywające się pod pracownice opieki społecznej, okazały się sprawczyniami innej kradzieży, dokonanej w mieszkaniu starszego mężczyzny. - Kobiety zwykle wzbudzają większe zaufanie i łatwiej są wpuszczane do mieszkań niż mężczyźni - ocenia podinsp. Słomski. Przed
         włocławskim sądem
         zakończył się proces w sprawie oszustw, popełnionych przez 43-letnią Małgorzatę M., do niedawna właścicielkę gabinetu kosmetycznego w śródmieściu. Prokuratura zarzuciła jej liczne oszustwa na łączną kwotę blisko 150 tysięcy złotych. Kobieta od wielu osób pożyczała pieniądze, obiecując zwrot w krótkim terminie i znaczące odsetki. Podobno początkowo wywiązywała się z obietnic, więc znajomi pożyczali jej kolejne, coraz wyższe kwoty.
         Małgorzata M. pożyczała różne kwoty pieniędzy, od 1500 złotych po 37 tysięcy. Niektórym, jak pewnej klientce, od której pożyczyła 6 tysięcy, oddała w ratach część długu, lecz 3600 złotych nie udało się już odzyskać. Nie płaciła też za lokal, dzierżawiony od przedsiębiorstwa "Kujawy - Zajazd Polski". W tym przypadku uzbierało się ponad 15 tysięcy złotych długu.
         Sąd uznał Małgorzatę M. winną popełnionych przestępstw i skazał ją na rok i 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat. Tymczasem włocławska prokuratura prowadzi kolejne sprawy, w których pojawia się nazwisko obrotnej bizneswoman.
         Jeden z podejrzanych
         o wyłudzenie telefonów komórkowych twierdzi, że właśnie od Małgorzaty M. otrzymał fałszywe dokumenty, umożliwiające mu przeprowadzenie transakcji. Pojawił się też mężczyzna mający dowody, że Małgorzata M. pożyczyła od niego ponad 42 tysiące złotych.
         Coraz częściej zdarza się, że policjanci przedstawiają właśnie kobietom zarzuty wyłudzenia świadczeń, kredytów, oszustw.
         

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem