Dyskoteka w czasie żałoby

    Dyskoteka w czasie żałoby

    (bn)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Mieszkaniec Lubiewa zwraca uwagę, że w czasie żałoby narodowej w dyskotece w Lubiewie ludzie bawili się tak, że aż huczało.

    - Denerwuje mnie, że nie dość, że na 11 listopada, który jest świętem narodowym, taka instytucja jak dom kultury nawet nie wywiesiła flagi, to jeszcze dyskoteka była tam tak głośna, że uszy pękały - mówi Czytelnik i przypomina, że w czasie żałoby narodowej, którą ogłoszono w całym państwie, takie zachowanie jest zwyczajnie niestosowne.


    - Samochodów było tyle, jakby to była jedyna dyskoteka w powiecie. Czy naprawdę nie można było uszanować tego dnia? - pyta lubiewianin.


    A przypomnijmy, w powiecie odwołano szereg imprez, nie tylko sportowych.


    Zapytaliśmy szefa domu kultury, czemu zdecydował się na poprowadzenie dyskoteki. - Dyskoteki były nie tylko u nas - twierdzi Aleksander Ziółkowski, szef domu kultury w Lubiewie. - Do 24.00 muzyka była stonowana, a po 24.00 ruszyliśmy z mocniejszym graniem. Mieliśmy kontrakty, zamówionych DJ-ów, wykupione reklamy. To jedna z ostatnich dyskotek przed adwentem, a na naszej stronie internetowej umieściliśmy kondolencje. W piątek na pewno byśmy nie zagrali.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem