Łowienie uskrzydla

    Łowienie uskrzydla

    Karina Obara

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Dariusz Bereski ze swoją zdobyczą

    Dariusz Bereski ze swoją zdobyczą ©Szymon Kiżuk

    Czego aktor Dariusz Bereski się nie spodziewał, a co mu się przytrafiło po dziesięciu latach.
    Dariusz Bereski ze swoją zdobyczą

    Dariusz Bereski ze swoją zdobyczą ©Szymon Kiżuk

    - Jaka wielka ta ryba!


    - Przed godziną złowiłem! Polowałem na takiego łososia królewskiego przez dziesięć lat! Odkąd jestem w Toruniu i robię opłaty wędkarskie. To rzadki okaz, tylko czasem wpływa do Drwęcy.


    - Tam pan jeździ łowić?


    - Tak, przed mostem w Lubiczu w prawo. Więcej tam jest troci, ale łososie też się zdarzają.


    - Ile waży ten okaz?


    - Ważyłem w sklepie wędkarskim - 6,5 kg. Ma prawie metr długości.


    - A jak pan złowił tego łososia, to chyba serce panu waliło mocno ze szczęścia?


    - O mało do wody nie wpadłem. Ta ryba mnie zaskoczyła, bo wyciągałem już przynętę z wody, a tu się okazało, że jest branie. Przeżycie gigantyczne.


    - Był pan sam?


    - Tak i bardzo tego żałowałem, bo potrzebna mi była pomoc. Nie mogłem użyć podbieraka. Miałem wrażenie, że tracę tę rybę, ale dwadzieścia minut walczyłem, i wyciągnąłem ją. Ktoś kto łowi to wie, jaki to wysiłek.


    - I nawet nie mógł się pan pochwalić przyjaciołom...


    - Pojechałem do sklepu wędkarskiego zważyć tę rybę, to się pochwaliłem (śmiech). Po drodze też inni wędkarze składali mi gratulacje. A to był mój pierwszy dzień, po przerwie, wędkowania.


    - I co pan teraz z taką wielką rybą zrobi?


    - Procedura jest taka, że każdą rybę należy natychmiast uśmiercić. Spuścić krew (tylko w przypadku łososia), a później musi powisieć przez dziesięć minut powieszona za ogon. Wszystko to zrobiłem.


    - Nie żal panu?


    - Nie. Jestem już 28 lat w kole wędkarskim i płacę składkę 350 zł rocznie. Te pieniądze są przeznaczane na zarybianie. Dzięki wędkarzom ryb mamy więcej.


    - I zje pan tego łososia?


    - Oczywiście, osobiście go usmażę.


    - Dla przyjaciół po premierze wieczornej w Teatrze Wilama Horzycy?


    - A kto wie...To dobry pomysł.


    - A jak pan tę rybę przyrządzi?


    - Tradycyjnie, bo łosoś jest tak smaczny, że nie potrzebuje wiele przypraw. Tylko pieprz i sól. Posypię mąką i na głęboki olej.


    - A jak pan premierę przeżyje, bo po takim sukcesie jak złowienie wielkiego łososia, to chyba z koncentracją na scenie będzie krucho?


    - Ależ skąd, to mi doda skrzydeł!


    - To więcej takich łowów panu trzeba w tym roku życzyć.


    - Horoskop mam dobry. Żona mi mówiła, że mogę w tym roku zaciągać kredyty, podejmować ryzyko i nie grozi mi żadne niebezpieczeństwo. Zaczęło się naprawdę nieźle na początku nowego roku. Złowienie takiej ryby, to dla mnie równie wielkie wydarzenie, co świetna rola w bardzo dobrym filmie. Jestem potwornie szczęśliwy!

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem