Dyrektorka chce startować

    Dyrektorka chce startować

    Karina Obara

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    - Pokazanie całej Polsce twarzy dzieci, które przeżyły piekło w domu, jest oburzające - zauważają nasi Czytelnicy.

    Prezydent Torunia ogłosił właśnie konkurs na stanowisko dyrektora Domu Dziecka "Młody Las". To ten sierociniec, którego dyrektorka zgodziła się na pokazanie w telewizji twarzy maltretowanych dzieci. Czy ten fakt prezydent weźmie pod uwagę, gdy zobaczy kandydaturę Anny Czeczko-Durlak?


    Myśli o starcie


    - Dopóki prezydent nie zobaczy materiału filmowego, nie chce się wypowiadać - poinformował nas rzecznik Marcin Czyżniewski. - Z pewnością jednak w konkursie będą brane wszystkie za i przeciw dotyczące kandydata. Na razie żaden chętny na to stanowisko się nie pojawił.


    Obecna dyrektor nie podjęła jeszcze decyzji o kandydowaniu. Jest dyrektorem już 15 rok.


    - Myślę, aby startować, wiele zrobiłam dla tego domu - mówi. Przekonuje także, że nie ma powodu, aby rozdmuchiwać zdarzenie sprzed kilku dni i w ten sposób przekreślać jej zasługi. Jakie?


    - Szybki remont placówki - rozpoczyna wyliczać Anna Czeczko-Durlak. - Wprowadziłam zespoły wychowawcze i kuchnie na każdym piętrze pięć lat wcześniej, zanim te wymagania zostały ustalone w rozporządzeniu o placówkach opiekuńczo-wychowawczych. Skutecznie pozyskuję sponsorów i utrzymuję przychylność holenderskich rodzin, które pomagają materialnie w "Młodym Lesie".


    To bogate doświadczenie nie przeszkodziło dyrektorce "Młodego Lasu" w podjęciu kontrowersyjnej decyzji. Pozwoliła telewizji Polsat sfilmować twarze dzieci (12 i 5 lat), które przeżyły rodzinne piekło. Twierdzi, że pytała dzieci o zgodę, a te ją wyraziły pod warunkiem, że nie będą musiały nic mówić przed kamerą.


    - To miała być tylko migawka - dodaje na usprawiedliwienie Anna Czeczko-Durlak. - Nie widziałam tego materiału, nie zdawałam sobie sprawy, że dzieci będą pokazane w zbliżeniu.


    Dla dobra sprawy


    Nic złego w pokazaniu twarzy dzieci nie widzi także Bartosz Masłowski, dziennikarz pracujący przy materiale telewizyjnym.


    - Byliśmy przekonani, że pokazanie dzieci przyspieszy procedurę umieszczenia ich w rodzinach zastępczych - powiedział nam wczoraj. - Zrobiliśmy to dla dobra sprawy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem