Mirosława Sobik

    Karina Obara

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Mirka: - Mam nadzieję, że kiedyś zagram silną kobietę

    Mirka: - Mam nadzieję, że kiedyś zagram silną kobietę ©Lech Kamiński

    Pochodzi ze Śląska, ale w Toruniu rozwija się zawodowo. Gra w Teatrze Wilama Horzycy i twierdzi, że nie wyobraża sobie życia bez wcielania się w role. Marzy, aby zagrać silną kobietę. <b>
    Mirka: - Mam nadzieję, że kiedyś zagram silną kobietę

    Mirka: - Mam nadzieję, że kiedyś zagram silną kobietę ©Lech Kamiński

    Mirka urodziła się w 1979 roku w Wodzisławiu Śląskim (niedaleko Rybnika). Od dziecka lubiła się tańczyć i stwarzać wokół tajemniczą atmosferę. Jej przygoda z aktorstwem zaczęła się od studia aktorskiego Doroty Pomykały w Katowicach. Przyjeżdżała tu w każdy weekend ucząc się na specjalnych warsztatach. Nie tylko sztuki aktorskiej.


    - Dorota uczyła nas również jak zdobywać pewność siebie - mówi Mirka.

    - Bardzo dużo z nami rozmawiała, przekazywała wartości, które do dziś we mnie pozostały, ukształtowały mój charakter. To tam otrzymałam pierwsze wykształcenie z pantomimy tańca, estetyki i ekspresji ruchu.


    Później Mirka trafiła do Krakowa na kolejne warsztaty. Do Szkoły Aktorskiej w Krakowie dostała się za drugim podejściem. Skończyła ją w 2004 roku. Na studiach urodziła synka Franciszka (ma trzy lata), który nomen omen przyszedł na świat w Dzień Teatru.


    Po studiach Mirka występowała w Teatrze Śląskim. Grała w "Śnie srebrnym Salomei" Słowackiego i czekała na etat. Wzięła (z powodzeniem) udział w castingu do spektaklu "Zamiana". Dawała z siebie wszystko - w listopadzie była premiera "Salomei", a w lutym "Zamiany". Mimo wielu wysiłków Mirka nie dostała etatu w katowickim teatrze. Pojechała do częstochowskiego teatru.


    - Wtedy zadzwonił do mnie Michał Kotański - wspomina - który zapytał czy nie zechciałabym zagrać Sary w "Komediancie" w Teatrze Wilama Horzycy w Toruniu. Zgodziłam się. Nigdy nie byłam w Toruniu. Postanowiłam podjąć wyzwanie.


    W ten sposób Mirka trafiła do nas rok temu i, jak mówi, nie zamierza się stąd wyprowadzać.


    - Toruń mnie zauroczył, bardzo podobają mi się uliczki Starówki i dobrzy ludzie, których tu poznaję - przekonuje. - Może kiedyś chciałabym jeszcze zagrać w filmie, ale wydaje mi się, że właśnie w Toruniu mam szansę na życiową stabilizację, o której ostatnio marzę.


    Mirka grała już w filmie "Katatonia" w reż. Jacka Nagłowskiego. Dostała rolę kobiety w ciąży, ale zabawne - wtedy właśnie rzeczywiście była w ciąży, o czym nie wiedziała. Film zdobył pierwszą nagrodę kina niezależnego na festiwalu w Gdyni. W Toruniu Mirka ma za sobą m.in. role w "Komediancie" i "Uroczystości". Już w najbliższą sobotę zobaczymy ją w premierze "Plaży", gdzie zagra Benedikte.


    - Bardzo podoba mi się ta ostatnia rola, ale nie chcę o niej za dużo mówić przed premierą - prosi. - Mam tylko nadzieję, że kiedyś zagram kobietę silną, nawet jeśli pozornie wyglądam na nieśmiałą. Benedikte bowiem tylko na pozór jest silna, w głębi duszy to bardzo wrażliwa osoba, która ma piękny wewnętrzny świat. Takie role przypadają mi do gustu, ale chciałabym zagrać kogoś, kto byłby wyjątkowo silną osobowością, twardą, nieugiętą. To zmusiłoby mnie do poszukania innych dróg wyrażania siebie, ale myślę, że zaskoczyłoby też widzów.


    Mirka marzy też o tym, aby pojechać do Paryża. Nigdy tam jeszcze nie była. Z pewnością zabierze ze sobą synka Franka. Zamierza niedługo zabrać się za języki obce. Przypomni sobie angielski i nauczy francuskiego - obiecuje sama sobie. Jeśli tylko znajdzie czas.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem