Milion złotych do wyegzekwowania

    Milion złotych do wyegzekwowania

    Waldemar Pankowski

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    W myśl umowy, którą Urbański podpisał z miastem, w  Koszarach już od trzech miesięcy powinnien działać hotel

    W myśl umowy, którą Urbański podpisał z miastem, w Koszarach już od trzech miesięcy powinnien działać hotel ©Szymon Kiżuk

    Mimo że miasto wykazało dobrą wolę i gotowe było przedłużyć o rok termin zakończenia modernizacji Koszar Racławickich, firma Urbański nie zgodziła się na podpisanie porozumienia w tej sprawie.
    W myśl umowy, którą Urbański podpisał z miastem, w  Koszarach już od trzech miesięcy powinnien działać hotel

    W myśl umowy, którą Urbański podpisał z miastem, w Koszarach już od trzech miesięcy powinnien działać hotel ©Szymon Kiżuk

    Przypomnijmy, zabytkowe, ale zdewastowane Koszary Racławickie (cenne choćby z tego względu, że po I wojnie światowej były one pierwszą siedzibą Szkoły Marynarki Wojennej) Ryszard Urbański, właściciel firmy "Urbański" kupił od miasta w grudniu 2001 roku, za 1,6 mln zł.


    Cena jak na tak potężny i w dodatku położony w doskonałym punkcie (Starówka, okolice Krzywej Wieży) obiekt była zadziwiająca niska. Jakoś jednak tak się stało, że dwa wcześniejsze przetargi, pierwszy z ceną wywoławczą 4, a drugi 2 mln zł, nie dały efektu. Ówczesny Zarząd Miasta zdecydował się więc na nabór ofert, i z dwóch złożonych (gmachem zainteresował się też przedsiębiorca z Bydgoszczy) wybrał Urbańskiego.


    Przedsiębiorca zobowiązał się odrestaurować historyczną budowlę i przebudować ją na hotel.

    Miasto tak dalece poszło mu na rękę, że zgodziło się nawet na likwidację unikalnej tzw. poduszki artyleryjskiej, czyli kondygnacji wypełnionej piaskiem, która miała chronić gmach, przed pociskami i bombami. Co więcej Urbański zyskał też zgodę na zbudowanie przed Koszarami parkingu, choć część konserwatorów była zdania, że może on zaszkodzić (i przy okazji zasłonić ją) stojącej 30 metrów dalej Krzywej Wieży.


    W myśl podpisanej pięć lat temu umowy remont miał zacząć się najpóźniej w dwa lata po sprzedaży (termin został dotrzymany), a zakończyć trzy lata po rozpoczęciu prac, czyli 2 maja 2006 roku. Początek był obiecujący, w ciągu kilku miesięcy część gmachu została odnowiona, łącznie z dachem. Potem jednak roboty stanęły i do dziś sytuacja na budowie zmieniła się niewielkim stopniu.


    Gdy termin zakończenia prac zbliżał się do końca Urbański złożył wniosek o jego prolongatę. Miasto było gotowe na to się zgodzić, pod warunkiem, że przedsiębiorca podpisze porozumienie, w którym zobowiąże się m.in. do zakończenia robót w ciągu roku, Miał też do końca lata odnowić fasadę gmachu i wstawić okna.


    Tymczasem jak poinformował nas Wiktor Krawiec, dyrektor magistrackiego wydziału gospodarki nieruchomościami kilka dni temu do Urzędu Miasta nedeszło pismo, w którym Urbański oznajmił, że porozumienia nie podpisze.


    W tej sytuacji gminie nie pozostaje nic innego jak pójść do sądu i na tej drodze wyegzekwować od przedsiębiorcy karę umowną.


    Pytanie tylko co dalej z Koszarami?


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem