Może kiedyś będzie

    Może kiedyś będzie

    Filip Byczkowski

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Park wodny z prawdziwego zdarzenia obecny jest w marzeniach torunian od wielu lat. Tymczasem w zeszłym tygodniu Rada Miasta zgodziła się na rozwiązanie spółki, która miała go zbudować. Powód - inwestycją nikt nie był zainteresowany.

    W 2001 nasze miasto prezentowało się na targach Expo Real w Monachium. Ówczesny wiceprezydent Torunia Zbigniew Bociek mówił, że jedna z niemieckich firm wyraża zainteresowanie inwestycjami w mieście. - Jest poważna szansa na budowę aquaparku na terenie Wodnika - mówił wówczas Bociek.


    Co nagle, to po diable


    Tak rzeczywiście mogło się wydawać. Delegacja z Urzędu Miasta, na zaproszenie Niemców, wizytowała wybudowany przez nich kompleks HanseDom w Stralsundzie. W czasie jednego z kilku spotkań obu stron na początku 2002 roku, inwestorzy zza Odry swą uwagę skierowali nie na stosunkowo niewielki teren Wodnika, ale tzw. plac cyrkowy na Rubinkowie.


    Dość szybko, bo już we wrześniu 2002 roku powołana została spółka, z równym udziałem gminy miasta Toruń, firmy "Biuro Projektów Deyle Polska Sp.

    z o.o." oraz spółki stworzonej przez Izbę Przemysłowo-Handlową w Toruniu. Przedmiotem działalności spółki "Park Wodny - Toruń" miało być "przygotowanie i realizacja przedsięwzięcia dotyczącego budowy kompleksu kąpielisk (z basenem 50 lub 25 metrowym) z zespołem saun, hotelu na około 120 miejsc oraz ogólnodostępnego parku wypoczynku". Takie informacje możemy wynieść z dokumentów Rady Miasta. Kosztować to miało powyżej 50 milionów euro.


    Poznajmy Deyle


    W budowę naszego aquaparku zaangażowane miało być wspomniane polskie przedstawicielstwo niemieckiej firmy Deyle. Jak dowiedzieliśmy się, Planungsburo Deyle założone zostało w kwietniu 1965 roku i ma swą główną siedzibę w Stuttgarcie. Chwali się ponad 40-letnim doświadczeniem w planowaniu międzynarodowych dużych obiektów sportowych, parków wodnych oraz miejsc do spędzania wolnego czasu.


    Deyle było także autorem koncepcji modernizacji olimpijskiego stadionu w Berlinie, który był areną niedawnej ceremonii zamknięcia piłkarskich mistrzostw świata.


    Mimo szerokiego zaangażowania w wiele projektów oraz możliwości finansowych (dowód akapit wyżej) polskie przedstawicielstwo niemieckiej spółki w 2004 wycofało się ze spółki "Park Wodny - Toruń".


    Jakie konsekwencje?


    Wskutek tej decyzji ciężar prowadzenia spółki oraz poszukiwania inwestora strategicznego, który wybudowałby centrum sportowo-rekreacyjne spadł na barki pozostałych akcjonariuszy.


    "Niestety nie uzyskano żadnej konkretnej oferty dotyczącej realizacji przedsięwzięcia, a w szczególności jego sfinansowania" - czytamy w uzasadnieniu do projektu uchwały, którą przyjęli radni. W wyniku tego wspólnicy spółki "Park Wodny - Toruń" zwrócili się do Rady Miasta o rozwiązanie spółki. Radni się zgodzili.


    Wydaje się więc, że aquapark narazie jest pieśnią przyszłości, a uczestnictwo w projekcie firmy Deyle Polska jest raczej przeszłością. Toteż dziwi informacja zamieszczona na stronie internetowej spółki: "Obecnie w realizacji jest kilka projektów, między innymi w Poznaniu, Toruniu i Szczecinie". - Strona po prostu nie została poprawiona - powiedział "Pomorskiej" Leszek Pustułka, prezes Biura Projektów Deyle Polska.


    Dlaczego go nie ma?


    Krzysztof Makowski, radny Rady Miasta Torunia, poproszony o komentarz do całej sytuacji, powiedział, że wina leży po obu stronach. - Władze miasta nie chciały dać gruntu pod inwestycję, a inwestor okazał się mało przebojowy - wyjaśnia, podkreślając, że nie zna rzeczywistych przyczyn. - Powodem naszej rezygnacji był brak zainteresowania ze strony miasta. Za czasów prezydenta Boćka władze miały dużą wolę. Zupełnie to się zmieniło po ostatnich wyborach samorządowych - wyjaśnia prezes Pustułka.


    Uważa on, że czarę goryczy przelał brak zgody miasta na mianowanie przez Deyle Polska - jako udziałowca - członka zarządu spółki "Park Wodny - Toruń". - Stało się tak mimo decyzji zgromadzenia akcjonariuszy - tłumaczy prezes.


    Jego zdaniem skandalicznym zachowaniem było także wydanie kilkudziesięciu tysięcy złotych ze środków wniesionych do spółki przez trzech akcjonariuszy na opracowanie koncepcji architektonicznej przez spółkę zewnętrzną, podczas gdy to udziałowiec - Deyle Polska - tę koncepcję już opracowało.


    - W Toruniu już nigdy nie będziemy inwestować - powiedział Pustułka.


    Jak poinformował "Pomorską" Krzysztof Makowski, w ostatnim okresie czasu prezydent miasta nie mówił radnym Rady Miasta o jakimkolwiek zainteresowaniu innych inwestorów budową parku wodnego w Toruniu.


    Do sprawy wrócimy.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem