Gastrolog potrzebny od zaraz

    Gastrolog potrzebny od zaraz

    Beata Korzeniewska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    W Toruniu brakuje gastrologów, bo ci, którzy są wolą przyjmować prywatnie. W kolejce do lekarza tej specjalizacji poczekamy nawet pół roku.

    W naszym mieście jest tylko czterech takich specjalistów. Kolejki do gastrologów to juz norma. - Na kolonoskopię czeka się z reguły trzy miesiące, na gastrofiberoskopię dwa - mówi Krystyna Zaleska, szefowa szpitala na Bielanach. - Problem z kolejkami wiązałabym nie tyle z limitami, co z kwestią wydolności naszej pracowni, podyktowaną ilością sprzętu. Brakuje go, bo jest drogi. - I bardzo delikatny - dodaje Zaleska.

    - W związku z nadmierną eksploatacją - również awaryjny. Przyszpitalną poradnię endoskopową wyposażono dwa lata temu. Ale potrzeby pacjentów wciąż rosną. Dyrektor Zaleska zauważa, że coraz więcej pacjentów ma kłopoty gastrologiczne. - Staje się to probleme cywilizacyjny - zaznacza. -To choroba związana z życiem w stresie i niewłaściwym żywieniem. Niestety, w parze z rosnącymi kolejkami nie idzie liczba specjalistów. - Gastroenterologów jest niewielu i trudno ich przymusić do pracy w publicznej służbie zdrowia tak miernie opłacanej - wyjaśnia Zaleska. - Czasami nie wyrabiamy limitów, bo po prostu nie ma kto pracować. Niektórzy przyjmują raz w tygodniu, bo w pozostałe dni wolą funkcjonować w sektorze prywatnym.


    W nieco lepszej sytuacji jest Miejska Przychodnia Specjalistyczna. Dr Bożena Mleczek - Dąbrowska, dyrektorka przychodni zatrudnia jednego gastoenterologa. - Jeśli takiego specjalistę uda się zwerbować, to z reguły na krótko - zauważa. - Jednak nasz dr Adam Kopoń jest wyjątkiem. Pracuje u nas od dawna i cieszy się bardzo dobrą opinią. Rzeczywiście dr Kopoń, chirurg, gastroenterolog nie narzeka na brak pracy. Dziennie jest w stanie przyjąć 20 pacjentów i wykonać sześć specjalistycznych badań. - Limity na badania endoskopowe są tym roku za małe - tłumaczy. - Mógłbym pracować więcej i przyjmować więcej ludzi tyle, że przyjmowanie ich bez możliwości wykonywania większej ilości badań jest bezcelowe w mojej specjalności. Zaznacza jednak, że kolejki mogłyby być krótsze gdyby do specjalistów nie trafiały osoby, które nie powinny. - Zdarza się, że przychodzą pacjenci nawet nie w połowie zdiagnozowani, co jeszcze bardziej wydłuża kolejki. Zostać gastroenterologiem nie jest łatwo. To trudna specjalizacja i rocznie zdaje ją kilku lekarzy. - Trzeba wcześniej być specjalistą w zakresie pediatrii, interny czy chirurgii - mówi dr Kopoń. - A potem trzeba odbyć wyczerpujące staże - dwa lata w klinice gastrologicznej, czasem w wolontariacie... Trudno więc winić ich za kolejki.


    Pacjentom, którzy nie mogą czekać zostaje wizyta w prywatnym gabinecie. Badanie gastrofiberoskopowe kosztuje średnio ok. 150 zł. Kolonoskopia 350 zł. To niemało. Lekarze tłumaczą jednak, że tylko za sprzęt do wykonania badań muszą zapłacić od 150 do 200 tys. zł.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem