(Nie)naga szkoła

    (Nie)naga szkoła

    Karina Obara

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Toruńskie szkoły ponadgimnazjalne przymierzają się do zmian w statucie.
    Za to zdjęcie uczennica wyleciała ze szkoły

    Za to zdjęcie uczennica wyleciała ze szkoły

         Powód? Chcą uchronć swe dobre imię, które może być nadszarpnięte jeśli uczennice, tak jak Sylwia Preiss z gdyńskiego liceum, pomyślą o pozowaniu do rozbieranych zdjęć w Playboyu.
         Sprawa Sylwii podzieliła nauczycieli. Jedni uważają, że skoro uczennica jest pełnoletnia, to może po lekcjach robić to, co jej się podoba. Inni zaś przekonują, że musi dostosować się do szkolnego regulaminu i nie narażać dobrego imienia szkoły. Żaden statut szkoły nie określa jednak jasno co to znaczy. Niektórzy twierdzą, że zdjęcia Sylwii były produktem artystycznym, a nie pornograficznym, dlatego też nie powinna zostać ukarana wydaleniem ze szkoły.
         Gdzie granica?
         
    W Toruniu nauczyciele także podzielili się w tej sprawie. Już pierwsze szkoły zapowiadają zmiany w statucie, które chcą wprowadzić od przyszłego roku szkolnego, a wszystko po to, aby zachować - jak twierdzą dyrektorzy - granice smaku i przyzwoitości.
         - Ufam, że żadna z moich uczennic nie pozowałaby do takich zdjęć - mówi "Pomorskiej" Jolanta Krawczyk, dyrektor IV LO. - Ale w związku z tym, że pojawił się ten problem w Polsce, musimy wprowadzić do statutu odpowidnie zapisy, że żadna uczennica nie może pozować do tego rodzaju zdjęć. Będziemy rozmawiać o tym na radzie pedagogicznej i uważam, że zapis taki jest konieczny, bo nie wypada uczniowi epatować nagością na okładkach gazet.
         Dyrektor Krawczyk podkreśla jednocześnie, że nauczyciele szkoły nie potępiają uczniów, którym przydarzają się różne sytuacje życiowe. Kilka lat temu w "Czwórce", jednej z najlepszych szkół w Toruniu, pozwolono pierwszoklasistce skończyć szkołę, mimo że ta zaszła w ciążę. Nikt nie stwarzał jej żadnych problemów, mogła liczyć na pomoc kolegów i kadry pedagogicznej. Ciąża jednak to co innego, niż nieobyczajne zachowanie publiczne - przekonują nauczyciele. Nie wszyscy.
         Migdalenie zakazane?
         
    - Życie jest tak bogate, że choć byśmy nie wiem jak rozszerzali zapisy w statucie i tak nie przewidzimy tego, co młodzieży może się przydarzyć - przekonuje "Pomorską" Józef Wierniewski, dyrektor V LO. - Gdyby któraś z moich uczennic wzięła udział w sesji Playboya z pewnościa bym jej nie wyrzucił, ale powiedział, że jej zachowanie było niestosowne. Nie zamierzam jednak z tego powodu zmieniać statutu.
         
    O "bezpieczeństwie obyczajowym" myślą już także w I LO. Nauczyciele zastanawiają się tu też czy pozwolić uczniom na obściskiwanie się na korytarzach i coraz śmielsze wyrażanie uczuć w szkole.
         - Kolejne lata przynoszą nowe wydarzenia, młodzież obyczajowo się rozluźnia, ale coraz częściej dyskutujemy, że trzeba coś z tym zrobić, bo szkoła to nie miejsce na karesy - komentuje Elżbieta Glura, dyrektor I LO. - Problem jest i nie można przymykać na niego oka. Prędzej czy później taki zapis w statucie będzie się musiał pojawić.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem