Komu dać, komu zabrać?

    Komu dać, komu zabrać?

    Karina Obara

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Już od lata urzędnicy toruńscy negocjują z nauczycielami ze związków zawodowych, którzy chcieliby otrzymywać dodatek za pracę z dziećmi w klasach integracyjnych. Nie ma porozumienia.
         Zdaniem nauczycieli, dodatek za trudne warunki pracy z dziećmi w klasach integracyjnych im się należy.
         - Przecież musimy opiekować się tymi dziećmi, które nie zawsze są sprawne ruchowo - mówią nauczyciele. - Nasza praca nie polega tylko na przekazywaniu wiedzy, ale również na szczególnej trosce o te dzieci. Wiążą się z tym również kłopoty spowodowane wrażliwością trudnych dzieci. Poświęca się im czas, często i po lekcjach.
         
    Dlatego też nauczyciele uczący w klasach integracyjnych chcieliby być traktowani jak ci nauczyciele, którzy pracują w szkołach specjalnych. Żądają dodatkowego wynagrodzenia i w dodatku nie na słowo honoru, ale zapisanego w specjalnej uchwale miasta.
         Komu się należy?
         
    - Nie ma podstawy prawnej, aby takie dodatki wypłacać - mówi Anna Kłobukowska, dyrektor Wydziału Edukacji i Sportu w toruńskim magistracie. - Opieramy się na zarządzeniu ministerstwa, które jasno określa komu dodatki się należą. Do naszych obowiązków należy tylko ustalenie wysokości.
         
    Zwolennicy dodatków przypominają jednak, że kilka lat temu podobne dodatki miasto wypłacało. Co się więc stało teraz, że kurek został zamknięty?
         - Owszem, wypłacaliśmy dodatek 15 proc. do pensji nauczyciela, który pracował w trudnych warunkach - przyznaje dyrektor Kłobukowska. - Jednak w ubiegłym roku zmieniły się zapisy w karcie nauczyciela i musimy stosować się do rozporządzeń ministerstwa, że dodatki za pracę w trudnych warunkach należą się tylko tym, którzy zajmują się dziećmi z klas specjalnych. Nie ma tam mowy o klasach integracyjnych. Mamy inną propozycję dla nauczycieli. Chcemy zwiększyć im dodatki motywacyjne, jednak nie przystają na to podczas negocjacji.
         
    Brak jasności
         
    Nauczyciele boją się, że taki dodatek motywacyjny, który proponuje miasto, może być wypłacany wedle uznania. Nie otrzymają go ci, którym naprawdę on się należy.
         - Uważam, że w sprawie dodatków powinny być jasne regulacje ministerialne - dodaje dyrektor Kłobukowska. - Nie może być tak, że zrzuca się odpowiedzialność na barki miasta, bo nie mamy budżetu z gumy. Poza tym, jeśli przyznamy dodatki jednym, to pojawiają się i inne grupy nauczycieli, przygotowujących uczniów do matury czy uczących w przedszkolu, którzy chcieliby otrzymywać za pracę dodatek.
         Jeśli nauczyciele nie dogadają się z władzami w najbliższych dniach, to w styczniu nie ma co liczyć na zwiększenie dodatków motywacyjnych, bo budżet będzie już zamknięty.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem