Cenna każda minuta

    Cenna każda minuta

    Beata Korzeniewska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Z jednej strony schody, z drugiej parking.  Karetka nie mogła dojechać.

    Z jednej strony schody, z drugiej parking. Karetka nie mogła dojechać. ©Kamil Sakałus

    Zablokowane przez auta osiedlowe drogi utrudniają dojazd służbom porządkowym i strażakom. Ostatnio do pacjenta z zawałem nie mogła dojechać karetka pogotowia. Mężczyzna zmarł.
    Z jednej strony schody, z drugiej parking.  Karetka nie mogła dojechać.

    Z jednej strony schody, z drugiej parking. Karetka nie mogła dojechać. ©Kamil Sakałus

         Mieszkaniec bloku przy ul. Prejsa 3 dostał zawału serca i potrzebował natychmiastowej pomocy. - To był koszmar - mówi jedna z mieszkanek bloku. - Pierwsza karetka musiała stanąć naprzeciwko śmietnika. Wszystko było zastawione samochodami, chociaż w tym miejscu jest zakaz. Potem wezwano drugą karetkę, która już w ogóle nie mogła wjechać. Stanęła przy pierwszej klatce, a ten pan mieszka w czwartej. Nie zdążyli, człowiek zmarł.
         
    Okazuje się, że nie jest to sytuacja odosobniona. - Problemy z dojazdem się zdarzają - przyznaje dr Andrzej Janeczek, kierownik Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego
         - Mieliśmy kłopoty właśnie na Rubinkowie III. Jechaliśmy do pacjenta z zawałem i na drodze stanął nam kwietnik. Mieszkańcy bloku próbowali go przesunąć, ale nie dali rady. Czas mijał, więc pobiegliśmy do pacjenta. Niestety, zmarł. Oczywiście nie można powiedzieć, że to stało się przez kwietnik, ale gdybyśmy mieli swobodny dojazd być może byłoby inaczej.
         
    Bariera opóźnia pomoc
         
    Lekarze podkreślają, że przy zawale liczy się każda minuta. - Jeśli pacjent jest nieprzytomny przez 8 minut i nikt go nie reanimuje, to trudno o pozytywne rozwiązanie - tłumaczy dr Janeczek. - Każda bariera opóźnia pomoc. Okrążenie bloku, to zawsze 2, 3 minuty, które mogą decydować o życiu. Sytuacja dotyczy też chorych na astmę. Gdy pacjent ma duszności, a nie dojedziemy w porę, to po prostu się udusi.
         Zdaniem władz spółdzielni, gdyby mieszkańcy przestrzegali znaków z dojazdem nie byłoby problemów. - Z ul. Prejsa 2-3 nie otrzymaliśmy żadnego sygnału - mówi Wojciech Piechota, wiceprezes spółdzielni na Skarpie. - Taki kłopot mieliśmy w budynku przy ul. Wyszyńskiego 15, gdzie nie mógł dojechać ciężki sprzęt. Zrobiliśmy dojazd wbrew głosom niektórych lokatorów. Przejazd dla karetki czy straży jest przy każdym bloku.
         
    Klomby i pachołki
         
    Samochodów na osiedlu wciąż przybywa i spółdzielnia nie nadąża z budową parkingów. Jednak jak podkreśla dr Janeczek winę za utrudnienia ponoszą przede wszystkim mieszkańcy. - Chcą mieć spokój przed blokiem i na ich prośbę stawiane są pachołki czy betonowe klomby - mówi. - Nikt nie myśli o tym, czy przejedzie tam karetka, dopóki sam nie będzie jej potrzebował.
         
    Na ul. Prejsa 2-3 problem powinien zostać wkrótce rozwiązany. - Mamy projekt nowego parkingu, który będzie realizowany w przyszłym roku - dodaje Wojciech Piechota. - Wybudujemy go kosztem zieleni, ale nie ma innego wyjścia.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem