Cyrk apelacyjny

    Kamil Sakałus

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Prokuratura i Sąd Apelacyjny w Toruniu - mówi minister sprawiedliwości. Trzy miesiące później ministerstwo stwierdza, że takich instytucji w regionie nie będzie, po czym ten sam minister podczas wizyty nad Brdą wskazuje na Bydgoszcz.
         W tej chwili sprawy z województwa kujawsko-pomorskiego załatwiane są przez Gdańsk. Tam właśnie jest Prokuratura Apelacyjna i Sąd Apelacyjny. Za powołaniem takich w naszym regionie jest większość prezesów sądów okręgowych i prokurator okręgowych. Stanowcze NIE, mówią natomiast sędziowie i prokuratorzy z Gdańska. Wskazują przy tym na statystyki, które rzeczywiście podważają potrzebę powołania nowych tworów w kujawsko-pomorskim.
         Najmniejszy w kraju
         
    Do przeciętnego sądu apelacyjnego w Polsce wpływa rocznie niecałe 11 tysięcy spraw. Gdańska apelacja zajmuje się rocznie czterema tysiącami spraw z byłego toruńskiego, bydgoskiego i włocławskiego. Taki też wpływ byłby do SA w Toruniu lub w Bydgoszczy. Te dwa miasta rywalizują, a w zasadzie toczą wojnę o lokalizację. Umiejscowienie SA i PA w Toruniu popiera prezydent Zaleski wspierany przez toruńskich posłów i marszałka województwa. Za Bydgoszczą lobbuje prezydent Dombrowicz, bydgoscy parlamentarzyści i wojewoda.
         Zmienny jak minister
         
    W marcu w Toruniu gościł minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas. Powiedział, że jeżeli gdańska apelacja zostanie podzielona, to jej siedziba znajdzie się właśnie w naszym mieście. Miesiąc później ministerstwo odpowiedziało na interpelacją poseł Sobeckiej w tej sprawie. Stwierdziło w niej, że "wniosek o utworzenie sądu i prokuratury apelacyjnej w Toruniu nie może być obecnie uwzględniony". Akapit dalej czytamy "Nie planuje się powołania sądu apelacyjnego i prokuratury apelacyjnej w Bydgoszczy". Apelacja w kujawsko-pomorskim przeszła więc bokiem. Tak się przynajmniej wydawało, do ubiegłego tygodnia. Wtedy to w Bydgoszczy gościł Kalwas, który zapowiedział, że do miasta przyjedzie grupa ekspertów z resortu, którzy sprawdzą m.in. stan budynków na siedziby obu instytucji.
         Prezydent Zaleski zareagował i wysłał do Kalwasa list. - Jak można dowiedzieć się z tekstów, podobny zespół nie przyjedzie do Torunia, gdyż - jak wynika z cytowanych wypowiedzi Pana Ministra - "władze miasta do tej pory o to się nie zwróciły". Chciałbym więc oficjalnie zaprosić ekspertów Pana Ministra do odwiedzenia naszego miasta - czytamy w liście. Bitwa o apelację więc trwa.
         n
         Jeżeli minister zdecyduje się na Toruń, do gardła rzucą mu się bydgoskie "elity". Gdy wybierze Bydgoszcz zaatakują go toruńskie "elity". Może więc Włocławek? A najlepiej Kowal...

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem