Uderzyli w układy?

    Uderzyli w układy?

    Iza Wodzińska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    W PiS-ie awantura o pomysł poszerzenia Torunia. "Starzy" zarzucają "młodym", że wystąpili z ideą, która zaszkodzi partii. Młodzi nie odpuszczają: <i>- Uderzyliśmy w interesy wójtów i gminne układy!</i>
         PiS-owska młodzieżówka oraz były wojewódzki szef partii Zbigniew Girzyński (nieco tylko starszy od tworzących jej trzon studentów) kilka tygodni temu zwołali konferencję prasową, na której przedstawili projekt poszerzenia obszaru administracyjnego miasta o sąsiednie miejscowości, które i tak de facto funkcjonują w dużej mierze tak, jakby tworzyły z Toruniem jeden organizm.
    Na reakcje nie trzeba było długo czekać - zagrożeni odebraniem przynajmniej części władzy wójtowie zarzucili im brak odpowiedzialności i "wielkotoruńską" arogancję. Wkrótce zabrali głos ich rzecznicy w PiS - przede wszystkim szef powiatowej struktury partii Jan Ardanowski, mieszkaniec podtoruńskiej gminy Lubicz, którego żona jest lubicką radną.
         Kolega kolegi wójta
         
    Jeszcze przed głośną konferencją prasową młodzieżówki Ardanowskiemu udało się przekonać do własnych racji toruńskiego posła PiS Antoniego Mężydło (o robionym w październiku sondażu o poszerzeniu było głośno w podtoruńskich wsiach). - Nie było trudno, panowie są kolegami od lat, brat Ardanowskiego i Antek znają się jeszcze z czasów studenckich, razem działali w antykomunistycznym podziemiu - tłumaczy członek PiS. Kiedy więc "młodzi" z opracowanym już pomysłem trafili do pana posła, ten odmówił wsparcia w jego promowaniu. Wtedy poszli do Girzyńskiego. - Po interwencji Ardanowskiego Girzyński zgodził się z poszerzeniem nie występować. Ale nie dotrzymał słowa - opowiadał "GP" Mężydło. Jego zdaniem, cała awantura to efekt konfliktu i rywalizacji między Girzyńskim i Ardanowskim. Parlamentarzysta sugerował, że ojcem pomysłu "wielkiego Torunia" jest właśnie Girzyński, a motywy może mieć dwa: albo spłaca jakiś dług w stosunku do władz Torunia (podobno za darmo pozwolili mu kleić plakaty przed ostatnimi wyborami); albo chodzi mu o "wycięcie" Ardanowskiego przed zbliżającymi się wyborami do Sejmu (ten wiejski działacz może liczyć tylko na wiejski elektorat). - Wójt Lubicza powiedział ponoć Ardanowskiemu, że jak czegoś w tej sprawie nie zrobi, to nie dostanie w gminie ani jednego głosu - relacjonował w poniedziałek Mężydło.
         Kto złamał zasady?
         
    - Przecież realizacja tego pomysłu doprowadziłaby do likwidacji okołotoruńskich gmin. Dlaczego Toruń ma się rozwijać ich kosztem? Lubicz jest dobrze zarządzany. Młodzieżówka i Girzyński złamali zasady dyskusji wewnątrzpartyjnej, a cała ta sprawa zaszkodziła nam - denerwuje Ardanowski i zapowiada, że poskarży się warszawskiej centrali PiS. - Nie widzę mandatu, na mocy którego Ardanowski mógłby mnie z czegokolwiek rozliczać. Przecież niczego nikomu nie narzucamy, próbowaliśmy tylko wywołać dyskusję na ten temat. I to się akurat udało. W przeciwieństwie do panów Mężydły i Ardanowskiego, nie miewam politycznych długów, bo nie utrzymuję się z polityki. Uderzyliśmy w interesy wójtów, którzy uważali, że już do końca życia tak im będzie dobrze. Ale może nie będzie! - zapowiada Girzyński.
         Do wczoraj, do godz. 18.00 w naszej sondzie na stronie www.pomorska.pl/torun wzięło udział 226 osób. 76,5 procent poparło przyłączenie sąsiednich gmin do Torunia.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem