Kto tu kręci?

    Iza Wodzińska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Czy Ministerstwo Gospodarki manipuluje procedurą odwoławczą dotyczącą dzielenia unijnych pieniędzy? Odwołanie samorządu Torunia w sprawie kompleksu sportowego na Koniuchach po prostu zdematerializowało się w ministerialnych teczkach.
         Wniosek o europejskie dofinansowanie budowy sali gimnastycznej i boiska w kompleksie przyszłej szkoły na Koniuchach toruński magistrat złożył latem, na jeden z pierwszych konkursów, w ramach którego dzielono środki Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego (ZPORR). Urząd Marszałkowski odrzucił go ze względów proceduralnych. Poszło o to, czy sala gimnastyczna to "infrastruktura społeczno-edukacyjna" czy "infrastruktura sportowa".
    Miasto uznało, że to drugie, urzędnicy marszałka upierali się, że to pierwsze. Toruń odwołał się do Zarządu Województwa, ale nic nie wskórał. Marszałek Waldemar Achramowicz tłumaczył w sierpniu "GP", że właściwą instancją odwoławczą jest tu MG i tam trzeba wysłać stosowne pismo. MG dodało, że co prawda procedura odwoławcza jeszcze nie istnieje, ale wkrótce zostanie opracowana.
         Wyparował z rejestru
         
    Magistrat wysłał więc ministerstwu pismo z odwołaniem. Wyszło 19 sierpnia, oznaczono je urzędową sygnaturą "WRiIE0717/75/04". Jeszcze w październiku urzędnicy miejskiego Wydział Rozwoju i Integracji Europejskiej regularnie rozmawiali z departamentem prawnym MG i uzyskiwali informację, że wszystko jest na dobrej drodze.
         W międzyczasie ministerstwo w końcu opracowało procedurę odwoławczą, Urząd Marszałkowski poinformował o tym na swojej stronie internetowej 29 października. Procedura stanowi, że odwoływać się należy za pośrednictwem administracji marszałkowskiej, która może albo sama jeszcze raz rozpatrzyć wniosek, albo przekazać go MG. Ministerstwo rozesłało też do urzędów marszałkowskich w całym kraju listę złożonych już odwołań. I tu niespodzianka - nie ma na niej Torunia! - Rejestr przekazała mi dyrektor Anna Siejda z Departamentu Wdrażania Programów Rozwoju Regionalnego MG. Obejmuje wszystkie wnioski odwoławcze złożone do 6 października. Ktoś tu kręci, albo ma bałagan - komentuje dyrektor marszałkowskiego departamentu programów regionalnych Jacek Kuźniewicz. Jego zdaniem, jest prawdopodobne, że Toruń, mimo szumnych zapowiedzi, pisma z odwołaniem nie wysłał.
         Ministerstwo szuka
         
    - To absurdalne podejrzenie. Oczywiście, że złożyliśmy odwołanie! Nie wiem, dlaczego pan Kuźniewicz mówi takie rzeczy. Może czuje się w obowiązku bronić decyzji urzędu, czyli de facto własnej? Nam nie chodzi o szukanie winnych, tylko o załatwienie sprawy. Jeśli pan Kuźniewicz chce zwalić winę na nas, będziemy się dalej spierać - denerwuje się dyrektor magistrackiego wydziału rozwoju Piotr Całbecki.
         MG cały wtorek i środę nie było nam w stanie powiedzieć, co się stało z toruńskim wnioskiem. Monika Majewska z biura prasowego najpierw kazała nam czekać na telefon z departamentu programów regionalnych, potem zapowiadała, że ponagli odpowiedzialnych za to urzędników za pośrednictwem odpowiedzialnego za programy europejskie wiceministra Marka Szczepańskiego. Nie dowiedzieliśmy się też, co MG doradza miastu w tej sytuacji.
         A czas leci i pracuje przeciwko Toruniowi. Wkrótce może się okazać, że co prawda odwoływał się słusznie, ale nie ma już po co, bo pieniądze w tej części ZPOR zostaną wcześniej rozdysponowane.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem