Miłośnik komórek

    Miłośnik komórek

    Kamil Sakałus

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Był piątek, 13 lutego 2004. Mieszkańców bloków przy Bartosza Głowackiego na równe nogi postawiły odgłosy strzałów z broni palnej. Właśnie zatrzymano wielokrotnego oszustwa, któremu prokuratura zarzuca 90 przestępstw. Do sądu wpłynął akt oskarżenia.
          Wypatrzyli go na Dworcu
         
    Około godz. 21.30 przy Dworcu Głównym funkcjonariusze specjalnego zespołu poszukiwawczego szczecińskiej policji zauważyli Macieja W., za którym sądy wydały cztery listy gończe. Poszukiwany wsiadł do samochodu w towarzystwie kobiety i pojechał w kierunku centrum Torunia. Nieumundurowani funkcjonariusze ruszyli za nim, auto Macieja W. zatrzymało się na parkingu przy u. Bartosza Głowackiego.
         Tajniacy wyszli ze swojego samochodu krzycząc "Stój policja". Jeden z nich wycelował w kierunku poszukiwanego broń. Na Macieju W. nie zrobiło to jednak żadnego wrażenia. Włączył silnik i gwałtownie ruszył jadąc wprost na policjanta. Tylko refleks pozwolił funkcjonariuszowi uratować życie. Wtedy padły strzały, było ich cztery. Kule utkwiły w zderzaku i oponach. W. wyskoczył z samochodu i próbował uciekać. Bezskutecznie. W jego samochodzie znaleziono szereg dokumentów, które jednoznacznie wskazywały, że przestępstwa za które jest poszukiwany nie są jego jedynymi grzechami.
          Sposób na życie
         
    Maciej W. wypracował sobie prostą metodę oszustwa. Fałszował dokumenty na podstawie których zakładał konta bankowe i kupował telefony komórkowe. Łącznie prokuratura zarzuca mu 90 takich przestępstw.
         W. był świetnie przygotowany do tego co robił. Gdy podpisywał z operatorami telefonii komórkowej umowę na kupno drogich aparatów w promocyjnych cenach oraz umowę na świadczenie usług telekomunikacyjnych wyciągał z teczki wszystkie, świetnie spreparowane dokumenty. Miał podrobione dowody osobisty, legitymacje ubezpieczeniowe, zaświadczenia o wpisie do ewidencji gospodarczej, decyzję o przyznaniu numerów NIP i REGON, a nawet "lewe" wypisy z Krajowego Rejestru Sądowego. Po kilku oszustwach W. zmieniał "kwity" i był już przedstawicielem innej firmy, która właśnie rzekomo oddelegowała go do kupna telefonów. Podszywał się pod mało znane przedsiębiorstwa, ale i czołowego producenta mebli w Toruniu, dużą hurtownię elektryczną czy znanego sprzedawcę samochodów.
          Grubo ponad 100 tysięcy
         
    Wartość dziewięćdziesięciu oszustw jakich dokonał była różna. Raz oszukani dilerzy i operatorzy telefonii komórkowej tracił tysiąc złotych, a w innych wypadkach było to 5-7 tysięcy złotych. Skromnie licząc łączna suma oszustw grubo przekracza 100 tysięcy złotych.
         Tak dużej liczby wyłudzeń kilkudziesięciu telefonów i usług telekomunikacyjnych nie można było popełnić w jednym mieście. Mężczyzna przenosił się więc z miasta do miasta, "zaliczył" 23 miejscowości. Działał na terenie całego kraju od okolic Jury Krakowsko-Częstochowskiej po Mazury. Naciągnął m.in. firmy z Częstochowy, Warszawy, Olsztyna, Torunia, Bydgoszczy, Łodzi i Poznania. Prokuraturze nie udało się ustalić co się stało z wyłudzonymi telefonami.
         Mężczyzna przyznaje się do wszystkich oszustw oprócz jednego. Zaprzecza też jakoby miał napaść na policjanta w trakcie zatrzymania. Maciej W., już wcześniej karany, jest tymczasowo aresztowany do połowy grudnia. Proces rozpocznie się prawdopodobnie jeszcze w październiku. Grozi mu do 8 lat więzienia.
         [email protected]

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem