O tym, jak strażnik miejski dorabiał

    O tym, jak strażnik miejski dorabiał

    Andrzej Bartniak

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    - <i>Chcę wierzyć, że jest to pomyłka albo próba zemsty - </i>tak o strażniku miejskim, zatrzymanym przez policję, mówi Janusz Dzięcioł. Krzysztof Z. podejrzany jest o wymuszanie haraczów za rzekomą ochronę sklepów i zakładów usługowych.

    W tym roku 32-letni Krzysztof Z. świętowałby 10-lecie pracy w straży miejskiej w Świeciu. Jeżeli potwierdzą się stawiane mu zarzuty, pożegna się nie tylko z mundurem, ale także wolnością. Za wymuszenie rozbójnicze grozi mu nawet 10 lat więzienia.


    Dlaczego go wydał?


    Z informacji policji wynika, że życiem Krzysztofa Z., zwłaszcza tym po służbie, interesowali się od dłuższego czasu.

    Nie wiadomo jednak, co znajduje się w materiałach dowodowych. Z pewnością najbardziej obciążającymi będą zeznania jednego z handlowców, który zeznał, że w czerwcu tego roku zapłacił strażnikowi miejskiemu 2,5 tys. zł. Te pieniądze miały mu zapewnić bezpieczeństwo. Gdyby ich nie wpłacił, miał się spodziewać: pobicia, spalenia domu lub sklepu. Nie wiadomo dlaczego teraz mężczyzna zdecydował się zeznawać przeciwko prześladowcy? Być może nie miał zamiaru płacić kolejnej raty? Policja na ten temat milczy. - To małe miasto, dlatego nie możemy zdradzać żadnych szczegółów, które mogłyby zdradzić o kogo chodzi - podkreśla nadkomisarz Stanisław Urbański.


    Pomyłka?


    W to co się stało, nie może uwierzyć Janusz Dzięcioł, przełożony Krzysztofa Z. - Mam nadzieję, że te podejrzenia nie potwierdzą się, że zaszła jakaś pomyłka, że chodzi o zemstę - mówi komendant. - Ta historia zupełnie nie pasuje mi do strażnika, o którym zawsze miałem dobre zdanie. W ciągu 10 lat służby nie zrobił nic, co narażałoby na szwank jego autorytet. Dlaczego więc teraz miałoby mu przyjść do głowy coś tak absurdalnego, jak wymuszanie haraczy? Krzysztof nie jest bandytą, który mógł pobić kogoś za to, że nie zapłacił za ochronę.


    Ale plama


    Informacja o zatrzymaniu strażnika zmroziła burmistrza Świecia. - Jeżeli zgromadzony materiał nie będzie pozostawiał żadnych wątpliwości co do jego winy, następnego dnia pożegna się z pracą - zapowiada Tadeusz Pogoda. - Szkoda, bo miał dobrą opinię i świetnie się sprawdzał w sytuacjach, gdy strażnicy musieli zadbać o bezpieczeństwo podczas imprez.


    Burmistrz uważa, że ten incydent nie będzie miał większego wpływu na zaufanie mieszkańców do straży miejskiej. Inaczej sądzi Dzięcioł. - Ciężko będzie nam zmyć tę plamę. Być może potrzeba na to lat - ubolewa.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    1 3 4 5 ... 25 »