Kiedyś bombardowali Wisłę

    Kiedyś bombardowali Wisłę

    Agnieszka Romanowicz

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Przyrodnicy sprzeciwiają się budowie tamy w Nieszawie. M.in. dlatego, że stanie ona na drodze ryb wędrownych. Hydrotechników to denerwuje, bo ich zdaniem ważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi. A są wśród nich tacy, co pamiętają jeszcze grozę spiętrzonej Wisły z czasów powojennych .
         Gdyby nie ekonomia, problemu nadwyrężonej tamy we Wło-cławku by nie było - uważa Jarosław Pająkowski, przyrodnik, dyrektor Zespołu Parków Cheł-ńskiego i Nadwiślańskiego. - Lobby hydrotechniczne celowo gromadzi wodę, a potem spuszcza ją dla energii. Tymczasem właśnie owe piętrzenie podmywa zaporę.łoby zmienić tryb jej pracy, a byłaby stabilna. No, ale liczy się zysk. Obawiam się, że Nieszawa ma być kolejnym źródłem interesu dla hydrotechników.
         Troć zagrożona
         
    To mocny argument przyrodnika i nie jedyny. - Kolejna tama będzie miała katastrofalny wpływ na ryby wędrowne - dodaje Pają-
         - Czyli teraz ryby są modne? Do niedawna były ptaki - nie ukrywa drwiny Anna Bielska, hydrotechnik, kierownik świeckiego biura terenowego Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. - Znam temat, bo uczestniczyłam w opracowaniu strategicznego planu ochrony i rozwoju zasobów wodnych w kujawsko-pomorskiem. Są na to unijne pieniądze. Jednak przeszkodą w ich pozyskaniu może się okazać, utrudniona już przez włocławską tamę, migracja ryb wędrownych, konkretnie troci wiślanej zimowej. Kolejna zapora dodatkowo im przeszkodzi. Ale czy to może być ważniejsze od bezpieczeństwa ludzi?
         
    Nie dogadamy się
         
    Jasne zdanie na ten temat ma Stanisław Butyński, burmistrz Nowego. - Nie dogadamy się z ekologami - zakłada burmistrz. - Już wielu próbowało. Jeśli ktoś im wierzy, niech zapyta mieszkańców Tryla i Mątaw, ile pomogła im tama we Włocławku. Dzięki niej prawie zapomnieli o wielkiej powodzi.
         
    Bo wielka woda nie raz dała się ludziom we znaki.
         Uratowały samoloty
         
    - W 1945 roku była zima stulecia - wspomina Henryk Frencel, mieszkaniec Wielkiego Zają-czkowa. - Na Wiśle zrobił się wielki zator z kry. W nocy pękała ona tak głośno, że nie dało się spać. Z wału gołym okiem było widać jak wody przybywa. Sytuacja wydawała się tak groźna, że mieli nas ewakuować do Bzowa. Nie zgodziliśmy się, bo znaliśmy dobrze Wisłę. Wiedzieliśmy, że ma jeszcze szansę spokojnie popłynąć. Ale strach był. I to ogromny.
         
    Sytuację uratowały samoloty.
         - Przyleciały bombowce i zbombardowały lód - wyjaśnia pan Frencel.
         Jedyna w województwie
         
    Dziś mieszkańcy terenów nadwiślańskich nie przeżywają takich stresów. Boją się jednak, że one wrócą, gdy tama we Włocławku nie wytrzyma wiosennego naporu wody.
         - Nie dziwię się, zwłaszcza w obliczu ostatnich katastrof - mówi Anna Bielska. - Argument bezpieczeństwa przemawia do najbardziej. Chociaż jestem racjonalistką i wiem, że budowa zapory w Nieszawie wiąże się też z produkcją taniej energii. Jednak nie zmienia to faktu, że wsparcie istniejącej tamy jest już wskazane. Trzeba ją chronić, bo jest jedyna w całym województwie.
         Kto jest za, niech się podpisze na poniższym formularzu i dostarczy go do "Pomorskiej" w Świeciu lub do swojego urzędu gminy. My przekażemy kupon prezydentowi Włocławka, a on premierowi. Bo jest nadzieja, że ten rząd wybuduje stopień w Nieszawie, o którym mówi się od lat.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    1 3 4 5 ... 25 »