Jazda figurowa na lodzie

    Jazda figurowa na lodzie

    Andrzej Bartniak

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Poruszanie się oblodzonymi bocznymi  alejkami i wieloma osiedlowymi  chodnikami, niemal przez cały wczorajszy  dzień wiązało się z ryzykiem upadku

    Poruszanie się oblodzonymi bocznymi alejkami i wieloma osiedlowymi chodnikami, niemal przez cały wczorajszy dzień wiązało się z ryzykiem upadku

    Wczoraj rano nie wyjechał żaden autobus PKS. Chwili wytchnienia nie mieli też ortopedzi i chirurdzy, składający połamanych przechodniów.
    Poruszanie się oblodzonymi bocznymi  alejkami i wieloma osiedlowymi  chodnikami, niemal przez cały wczorajszy  dzień wiązało się z ryzykiem upadku

    Poruszanie się oblodzonymi bocznymi alejkami i wieloma osiedlowymi chodnikami, niemal przez cały wczorajszy dzień wiązało się z ryzykiem upadku

         Okazało się, że od kilkunastostopniowego mrozu znacznie groźniejszy jest lód. W godzinach nocnych ze środy na czwartek, dokładnie pokryły się nim wszystkie chodniki i drogi. Dojeżdżający do pracy PKS-em nie mieli szans zdążyć na czas, jeżeli rozpoczynali pracę przed 9. Nie wyjechał żaden poranny autobus. Jako pierwsi, po godz. 8, odważyli się ruszyć kierowcy, jadący w kierunku Bydgoszczy i Grudziądza. Podróż do Bydgoszczy trwała około dwóch godzin, a nie, jak zwykle, niecałą godzinę.
         Lipinki odcięte od świata
         
    Jeszcze później z komunikacji mogli skorzystać mieszkający na wsi. Największe opóźnienia wystąpiły na trasach tzw. noclegowych. Czyli wszędzie tam, gdzie kierowca ruszał spod własnego domu, a nie bazy w Świeciu. W najgorszej sytuacji znaleźli się jeżdżący linią Lipinki-Świecie i Błądzim - Świecie.
         - Odebraliśmy bardzo dużo telefonów od osób dopytujących czy autobusy w ogóle wyjadą w trasę lub ile się spóźnią - tłumaczy Włodzimierz Oborski, kierownik PKS w Świeciu. - Niestety, to co się stało jest od nas niezależne. Decyzja - czy można wyjechać - należała do kierowców, którzy za każdym razem biorą odpowiedzialność za bezpieczeństwo pasażerów.
         
    Przed podobnym dylematem stawali kierowcy nie tylko PKS-u w całym regionie. O czym szerzej informujemy na pierwszej stronie "Pomorskiej.
         Nie ma takich cudów
         
    Czy fatalnej sytuacji na drogach można było zapobiec? Marek Soska, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg, odpowiada krótko. - Nie. Nie ma takiej możliwości, aby w ciągu dwóch, trzech godzin posypać piaskiem lub solą 560 km dróg powiatowych - tłumaczy. - Sprzęt, który wyjechał już o 4, w pierwszej kolejności zabezpieczał drogi najbardziej uczęszczane i takie, gdzie występują znaczne spadki.
         Jak podkreśla dyrektor, z takimi sytuacjami, jak w miniony czwartek, mamy do czynienia najwyżej dwa, trzy razy w roku.
         Nawet najlepsza organizacja pracy nie sprawi, że wszyscy zdążą do pracy na 6 rano. - Z zimą nie dają sobie rady nawet tak bogate kraje jak Japonia czy USA - podkreśla Soska.
         Połamani
         
    O pechowym początku roku mogą z pewnością mówić wszyscy ci, którzy wczoraj trafili do izby przyjęć świeckiego szpitala. Prawie 20 osób złamało rękę lub nogę. Częściej to pierwsze. Ci, którzy nie mogli dostać się do lekarza z pomocą rodziny lub znajomych, wzywali pogotowie. Do godz. 11 karetka trzykrotnie wyjeżdżała do osób, które nieszczęśliwie przewróciły się w Świeciu, Mirowicach i Janiej Górze.
         Tekst i fot.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    1 3 4 5 ... 25 »