Strach się bać o przyszłość

    Strach się bać o przyszłość

    Adrianna Ośmiałowska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Dyrektor Marek Bruzdowicz: - Musimy  dostosować się od strony funkcjonalnej  i techniczno-sanitarnej do  obowiązujących przepisów.

    Dyrektor Marek Bruzdowicz: - Musimy dostosować się od strony funkcjonalnej i techniczno-sanitarnej do obowiązujących przepisów. ©Adrianna Ośmiałowska

    Sieć szpitali ma być konstruowana na podstawie ekspertyz z 2000 roku. Wtedy rypińska lecznica została skazana na zamknięcie.
    Dyrektor Marek Bruzdowicz: - Musimy  dostosować się od strony funkcjonalnej  i techniczno-sanitarnej do  obowiązujących przepisów.

    Dyrektor Marek Bruzdowicz: - Musimy dostosować się od strony funkcjonalnej i techniczno-sanitarnej do obowiązujących przepisów. ©Adrianna Ośmiałowska

    Sieć nie jest tematem nowym. Powraca on co jakiś czas, gdy mówi się o konieczności restrukturyzacji w opiece zdrowotnej i szukaniu oszczędności. Resort zdrowia zapowiada, że placówki, które będą uprawnione do podpisywania kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia, zostaną wskazane na podstawie ekspertyz sprzed sześciu lat. Wówczas szpital w Rypinie miał być zamknięty i powstał społeczny komitet w jego obronie. Szykuje się powtórka?


    - Przeżyliśmy bardzo wiele arbitralnie dyktowanych zamachów, nie opartych o uczciwą i rzetelną analizę w skali makro, czyli regionu, i w skali mikro, czyli powiatu - mówi Marek Bruzdowicz, dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej w Rypinie.

    - Komuś było wygodnie, wskazał Rypin do likwidacji. To, że oparliśmy się tym nielogicznym zamachom pozwala mieć obiektywny stosunek do przyszłości. Sieć musi oznaczać przede wszystkim zrównoważony dostęp pacjentów do usług szpitalnych.


    Chodzi o równy dostęp mieszkańców małych miast, a także wsi. Do tego potrzebne są szpitale powiatowe, bo w nich realizowanych jest 90 proc. świadczeń medycznych dla tych ludzi. Trudno mówić w Rypinie o oszczędnościach, skoro większość łóżek - zwłaszcza na chirurgii i internie - jest wykorzystywana w 100 procentach. Mniejsze obłożenie ma położnictwo, ginekologia i oddział dziecięcy. Ale one są integralnymi składowymi szpitala.


    - Musimy dostosować się od strony funkcjonalnej i techniczno-sanitarnej do obowiązujących przepisów. Wiele w szpitalu jest zrobione, ale brakuje kropki nad "i" - uważa dyr Bruzdowicz. - Potrzeba inwestycji, zwiększenia kubatury. Jednak musi włączyć się w to powiat, bo NFZ nie daje pieniędzy na rozbudowę.


    Dokończenie budowy pawilonu szpitalnego kosztuje około 15 mln zł. To bardzo drogie rozwiązanie. Ale jest inne, bardziej funkcjonalne: rozbudowa skrzydła placówki wzdłuż ul. 3 Maja. Na to potrzeba ok. 5 mln zł. Skąd wziąć pieniądze? Na przykład ze sprzedaży wiejskich ośrodków zdrowia, choć od lat wzbudza to kontrowersje, bo były one budowane przez mieszkańców wsi w czynie społecznym. W budżecie powiatu na 2007 r. nie ma jak dotąd pieniędzy dla szpitala. Nowy zarząd nie podjął też na razie dyskusji o problemach służby zdrowia w powiecie.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem