Świat w starym stylu

    Świat w starym stylu

    Tekst i fot. Maja Stankiewicz

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Robienie masła dawnym sposobem wymaga cierpliwości i  sporego wysiłku. Przekonać się o tym była okazja, podczas  festynu w Zamościu.

    Robienie masła dawnym sposobem wymaga cierpliwości i sporego wysiłku. Przekonać się o tym była okazja, podczas festynu w Zamościu.

    Jak w minionym stuleciu wyglądało życie mieszkańców wsi? Tego wszystkiego dowiedzieć się można było w sobotę w Zamościu koło Szubina. Odbył się tu festyn pt. "Jak drzewniej bywało czyli dawne zajęcia i zawody na Krajnie i Pałukach".
    Robienie masła dawnym sposobem wymaga cierpliwości i  sporego wysiłku. Przekonać się o tym była okazja, podczas  festynu w Zamościu.

    Robienie masła dawnym sposobem wymaga cierpliwości i sporego wysiłku. Przekonać się o tym była okazja, podczas festynu w Zamościu.

         Sołectwo Zamość wywalczyło granta w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu w ramach programu: "Moja wieś". Otrzymane fundusze przeznaczono na organizację oryginalnej imprezy, która odbyła się we wsi w sobotę. Był to festyn pt. "Jak drzewniej bywało czyli dawne zajęcia i zawody na Krajnie i Pałukach". Organizatorzy obawiali się jedynie pogody, bo wszystkie prezentacje i zabawy zaplanowano pod chmurką, a konkretnie przy boisku sportowym "Iskry" Zamość - Rynarzewo na ul. Składowej. Pogoda jednak dopisała, podobnie jak publiczność która tłumnie uczestniczyła w pokazach i bawiła się w Zamościu do późnego wieczora.
         Oblegane były stoiska. Samemu można był kręcić kołem i ukształtować własnoręcznie z gliny wazoniki i misy. Na gości czekały też w Zamościu maselnice. Ubić w nich masło próbowała w sobotę zarówno młodzież jak i osoby w podeszłym wieku. Chętnych nie brakowało również przy warsztacie kowali: Zenona i Hieronima Januszewskich z Zamościa. Przy ich pomocy chętni mogli własnoręcznie wykuć sobie pamiątkę z metalu. Można też były podpatrzyć przy pracy mistrza wyrobów z wikliny Leszka Ścieżyńskiego z Łabiszyna. Sympatie wzbudzały kozy przywiezione na festyn przez Piotra Kudłacika z Zamościa. Były tez bażanty.
         Na festyn zajechały z Turu i Kruszyna stare wozy konne. Można też było pojeździć konno w siodle. Przejażdżki proponowały Kasia i Magda Kaczorowskie z Kruszyna Krajeńskiego. Wielką atrakcją była chłopska chata, której wnętrze urządziły panie z Ligi Kobiet Polskich w Zamościu. Znalazła tu miejsce m.in. wspaniała kolekcja lamp naftowych młynki i żelazek z duszą, dawny sprzęt domowy (krosna, tary do prania, zabytkowa żeliwna wanna etc.) i gospodarski np. sierpy, centrofuga czy cepy. Był nawet pokaz jak młócono niegdyś, przy ich pomocy, zboże. Wiekowe narzędzie nie wytrzymało jednak tej próby i po kilkunastu minutach rozleciało się. Gospodynie pokazywały na festynie darcie pierza, deptanie kapusty przeznaczonej na kiszenie. Pokazywano jak obsługiwać kołowrotek czy magiel.
         Nie brakowało też występów. Wspaniale bawił publiczność Teatr "Vaśka" z Torunia. Wystąpiły też "Kołaczkowianki" i młodzież z kółka tanecznego, które działa w Zamościu.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem