Mieszkanie z wyrokiem

    Adrianna Ośmiałowska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Pani Barbara potrzebuje mieszkania. Nie tylko ze względu na siebie, ale na syna. Chłopak zmaga się z białaczką, musi wystrzegać się infekcji, a w ich obecnym domu nie można nawet włączyć ogrzewania. I burmistrz, i prezes RTBS zapewnili "Pomorską", że zrobią w tej sprawie, co mogą.

    Barbara Gabrielska mieszka w jednej z rypińskich kamienic od 27 lat, obecnie z trójką dzieci. Najpierw dom był komunalny, potem odnalazł się jego właściciel, mieszkający w Płocku. On po sześciu latach sprzedał nieruchomość. I tak zaczęły się kłopoty jej lokatorów. Otrzymali, zgodnie z prawem, trzyletnie wypowiedzenia. Ich termin minął w grudniu ub. r. Potem każdy z osobna miał sprawę o eksmisję. Wszyscy zgodzili się dobrowolnie.


    Pani Barbara czeka na przydział mieszkania komunalnego. Według przepisów, władze miasta mają obowiązek zapewnić dach nad głową lokatorom z wyrokami eksmisyjnymi. Problem w tym, że takich mieszkań jest jak na lekarstwo.


    - Nie chodzi o to, żebym dostała mieszkanie na zmarnowanie - mówi pani Barbara. - Nie mam eksmisji za długi, ale dlatego, że właściciel chce mieć lokal dla siebie. Mimo wyroku, co miesiąc reguluję 309 zł samego czynszu i rachunki media. W zależności od zużycia wody to 400 zł, a czasem i więcej - pokazuje rachunki.


    Od końca lipca kobieta ma nowy kłopot. Nie może ogrzać mieszkania.


    - Za zgodą poprzedniego właściciela założyłam centralne ogrzewanie - opowiada. - W sobotę nad ranem, pod koniec lipca, kominy na domu zostały rozebrane. W mieszkaniu miałam pełno sadzy na podłogach i meblach. Widział to wezwany wtedy policjant. I nie mogę teraz włączyć ogrzewania.


    Może i we wrześniu nie jest ono konieczne dla wszystkich innych ludzi, ale u pani Barbary sprawa rozgrywa się o zdrowie jej syna. Chłopak ma 25 lat. Od siedmiu choruje na białaczkę. Jest po przeszczepie szpiku, obecnie walczy z nawrotem choroby. Leki, które musi przyjmować, obniżają odporność. A każda infekcja jest groźna.


    - W deszczowe dni w każdym mieszkaniu jest chłodno i wilgotno. Ja muszę robić wszystko, by syn się nie przeziębił. To trudne, kiedy nawet nie mogę przepalić - pani Barbara rozkłada bezradnie ręce. Opowiada, jak wrócili w minionym tygodniu z Torunia i ogrzewała mieszkanie ciepłem z otwartego pasztetnika...


    - Pani Gabrielska jako pierwsza dostanie mieszkanie, kiedy tylko coś będzie - zapewnił w piątek "Pomorską" burmistrz Krzysztof Maciejewski. - Pod koniec roku gotowy będzie dom socjalny, a potem kolejny blok Rypińskiego Towarzystwa Budownictwa Mieszkalnego, w którym miasto ma swoje mieszkania.


    Pani Barbara mówi, że słyszała zapewnienia o przyznaniu jej mieszkania już kilka razy. Miała dostać mieszkanie w sierpniu.


    - Dotąd było wolne tylko jedno, ale o powierzchni 18 metrów kwadratowych. To dla czterech osób się nie nadaje - tłumaczy burmistrz.


    Sprawę zgłosiliśmy też do prezesa RTBS Lecha Szalkowskiego.


    - Być może wykonawca zdąży oddać nowy blok przed zimą, ale zagwarantować nic nie mogę, bo termin oddania to marzec przyszłego roku. Wszystko zależy od jego mocy przerobowych - mówi. I obiecał, że będzie pamiętał.


    Do sprawy wrócimy.


    Panowie, ta kobieta płaci regularnie rachunki i nie żąda czegoś za nic. Nie walczy o siebie, ale o zdrowie syna.


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem