Becikowe za adopcję psa! Tysiąc złotych za przygarnięcie...

    Becikowe za adopcję psa! Tysiąc złotych za przygarnięcie czworonoga w Chojnicach

    Anna Klaman

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Ma cztery latka i sympatyczną mordkę. Kto na niego zasłużył?

    Ma cztery latka i sympatyczną mordkę. Kto na niego zasłużył?

    Becikowe w gminie Chojnice to już okrągła sumka. Jeżeli radni się zgodzą, nowi właściciele czworonogów dostaną jednorazową zapomogę w wysokości tysiąca złotych.
    Ma cztery latka i sympatyczną mordkę. Kto na niego zasłużył?

    Ma cztery latka i sympatyczną mordkę. Kto na niego zasłużył?

    Ten psiak zamieszczony obok na zdjęciu ma około czterech lat. Jest mieszańcem wyłapanym w Krojantach. W opisie zamieszczonym na stronie gminy Chojnice czytamy - średniej wielkości, żywiołowy, miły.

    Tekst jest zachęcający, psiak faktycznie wydaje się przesympatyczny. Łatwo sobie wyobrazić wspólne spacery i wieczory przed telewizorem z nowym przyjacielem. A jeszcze za jego przygarnięcie możemy dostać - jak dobrze pójdzie, radni podejmą decyzję na czerwcowej sesji - tysiąc złotych becikowego.


    Jak zaadoptować zwierzaka ze schroniska?

    Źródło: TVN 24




    Dlaczego wójt gminy Chojnice Zbigniew Szczepański proponuje radnym podniesienie stawki z 800 zł na tysiąc? Mówi, że adopcja psiaków w ramach gminnego programu zaczęła ostatnio spadać. - Teraz schodzi nam zaledwie połowa psów, a było już nawet sto procent - martwi się. - Chcemy zwiększyć te proporcje, tak by więcej bezpańskich psów znalazło szybko swoich nowych właścicieli.



    Ta troska - wójt wcale tego nie ukrywa - podyktowana jest stanem finansów gminy. Stałe utrzymywanie zwierzęcia w schronisku nie jest tanie, to wydatek miesiąc po miesiącu. Becikowe dla psiaka, jakie by ono nie było, kalkuluje się. To wydatek jednorazowy, potem samorząd nie musi już utrzymywać zwierzęcia. Ale Szczepański dodaje: - Chcemy, żeby te pokrzywdzone przez los zwierzaczki jak najszybciej znalazły godnych siebie przyjaciół homo sapiens.

    Podobno niektórzy zgłaszający się po psy nie chcą wcale becikowego. Rezygnują.

    Ile jest takich przypadków i ile jest dokładnie psich adopcji w liczbach? Zapytaliśmy o to w Urzędzie Gminy. Okazuje się jednak, że informację - wydawałoby się prostą do podania - dopiero otrzymamy. Marcin Górzyński potwierdził nam jednak, że zdarzają się sytuacje, kiedy ludzie biorą psa, a becikowe ich nie interesuje. Zgodnie z zapowiedzią urzędnika podamy liczby w następnym wydaniu „Pomorskiej”. Niestety, jak mówi wójt, zdarzają się i takie historie jak ta, kiedy dzwoniła pani z kraju i upomniała się o becikowe.

    - Gdzie to becikowe, bo nie dostałam? - przytaczał jej słowa wójt. Okazało się, że wzięła psiaka ze schroniska, ale z miasta Chojnice, a nie gminy. Stąd pretensje - nie wiedziała, że program obowiązuje w gminie.



    Ale śladem gminy poszły już i inne samorządy w Polsce. A wójt jak zachęca do adopcji? - Nie trzeba przechodzić żadnych szkoleń, jak to jest przy dzieciach - podkreśla. - Bierze się po prostu psa, a potem są nasze kontrole.

    Jak to wygląda w praktyce, gdy po psiaka do gminy Chojnice przyjeżdża ktoś spoza samorządu? Na przykład - Warszawy? Zawsze, w ciągu sześciu miesięcy od adopcji trzeba dostarczyć do urzędu faktury na przykład za zakup pożywienia, budy czy opłacenie zabiegów u weterynarza.

    Becikowe ma być więc przeznaczone dla psa, a nie na własne wydatki. Choć wójt się śmieje, że jeżeli ktoś ma już własnego psa, a bierze drugiego, to nikt nie sprawdza, czy rachunki są za jedzenie dla tego pierwszego, czy drugiego.

    Kontrole jednak są prowadzone. W Warszawie, Poznaniu i innych miastach też działają towarzystwa opieki nad zwierzętami, więc gdy trzeba - zawiadomione - też sprawdzą, czy nowy pan jest dobry...

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Wszystkie komentarze (3) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Serwis Grillowy