Mają chrapkę na cały grunt po PKP

    Mają chrapkę na cały grunt po PKP

    tekst i fot. Monika Smól

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Tadeusz Jagodziński, zastępca burmistrza:  - Na resztę chelmińskich terenów należących  do PKP mamy prawo pierwokupu

    Tadeusz Jagodziński, zastępca burmistrza: - Na resztę chelmińskich terenów należących do PKP mamy prawo pierwokupu

    PKP w Bydgoszczy przekazało miastu część swoich chełmińskich terenów za nie uregulowany podatek od nieruchomości.
    Tadeusz Jagodziński, zastępca burmistrza:  - Na resztę chelmińskich terenów należących  do PKP mamy prawo pierwokupu

    Tadeusz Jagodziński, zastępca burmistrza: - Na resztę chelmińskich terenów należących do PKP mamy prawo pierwokupu

    Akt notarialny na teren, od byłego dworca PKP (5 metrów za sklepem z dywanami) do wiaduktu i kawałek za nim - podpisano w piątek.


    Podpisali go burmistrz Mariusz Kędzierski oraz Eugeniusz Włodzimierz Badziongowski, dyrektor oddziału gospodarowania nieruchomościami PKP i jego zastępca, Florian Piąke.


    Chcą przejąć resztę działek


    - Rozmowy w sprawie przejęcia przez miasto terenów po PKP prowadzone były od kilkunastu lat i nie było widać ich końca - mówi Mariusz Kędzierski.

    - Dopiero z tym dyrektorem udało się dojść do porozumienia. Kolej ma jeszcze 44 tysiące złotych długu względem miasta. Za tę zaległość płatniczą planujemy jeszcze przejąć teren PKP, na którym znajdował się kiedyś nasyp. Zobaczymy, na ile go wycenią. Dopiero wtedy będziemy mogli zbudować ścieżkę rowerową, która połączy się z tą biegnącą od Stolna w kierunku Chełmna.


    Pod znakiem zapytania stoi los działki, na której znajduje się budynek byłego dworca PKP.


    - Przetarg już się odbył - dodaje burmistrz. - Wygrał właściciel innej działki w mieście, tej po spalonym domu kultury. Zanim przedstawiciele PKP spotkają się z nim i podpiszą akt notarialny muszą zapytać mnie czy nie chcę skorzystać z prawa pierwokupu tej działki. A ja chcę z tej możliwości skorzystać. Obawiam się, że oferent, który wygrał przetarg zostawiłby to miejsce tak, jak to w centralnym punkcie rynku.kilku lat odstrasza wszystkich wielka dziura, bo kupił plac, a nic z nim nie robi.


    Zdaniemiem Mariusza Kędzierskiego, warto kupić tę działkę za 512 tys. złotych.


    - Będę do tego namawiał radnych - zapowiada. - Musimy dać za prawie hektar ziemi, tyle, ile zaproponował wygrywający przetarg. To rozsądna cena.


    Korzyść byłaby większa?


    Według Andrzeja Pawlaka, przedsiębiorcy z Chełmna, przejęcie przez miasto terenów po PKP, to żaden sukces.


    - Kilka lat temu obiecałem je burmistrzowi za przysłowiową złotówkę - mówi Andrzej Pawlak. - Teraz za ten sam grunt musiał umorzyć pół miliona złotych podatku od nieruchomości PKP. Jaka to zatem korzyść dla miasta? Jestem rozgoryczony tym, jak w mieście traktuje się przedsiębiorców. To tragedia.


    Zdaniem Andrzeja Pawlaka, gdyby kolej, po odwołaniu złożonym przez burmistrza od przetargu, który przedsiębiorca wygrał, nie odebrała mu terenów, dziś przynosiłyby już wymierne korzyści - także miastu.


    - Byłby już i dworzec i firmy, w których ludzie by od dawna mieli pracę, a magistrat miałby wpływy z podatków - dodaje przedsiębiorca. - Do tej pory nie skierowałem sprawy do sądu, bo PKP z terenem nic nie robiło. Teraz, gdy przekazało ten teren miastu, zamierzam wnieść sprawę do sądu. A zakład, który miał tam stanąć i w którym pracę, na początek znajdzie 75 osób, wkrótce rozpocznie działalność w jednej z gmin w okolicy miasta.


    Zdaniem burmistrza, Andrzej Pawlak nie miał prawa rozdawać czegoś, co nie było jego własnością.


    Dzielił skórę na niedźwiedziu


    - Jeszcze nie podpisał aktu notarialnego na teren po PKP, a już go dzielił - mówi Mariusz Kędzierski. - Poza tym, to były tylko słowa. Rozpędził się i zapomniał, że miasto ma prawo pierwokupu. Teraz nie może przeżyć, że coś, z czego zysk po podzieleniu i sprzedaży miał go ustawić do końca życie, a nawet jego wnuki, przeszło mu koło nosa. A ja jestem od tego, aby bronić interesu miasta. Ma żal do mnie, że uniemożliwiłem zrealizowanie przetargu, w którym zyskałby nie tylko teren po PKP, ale też drogi: miejskie i wojewódzką. Poza tym, co by to było, gdyby Pawlak nam zamknął dwa wjazdy do miasta?


    Burmistrz zastanawia się również, dlaczego przez 3 lata Andrzej Pawlak nie uruchomił fabryki, którą miał zamiar postawić na terenie po PKP?


    - Skoro chciał zatrudniać aż tylu ludzi, czemu nie postawił tego zakładu na innym ze swoich wielu terenów? - dodaje.


    - 21 marca 2003 roku odbył się przetarg. Wpłynęła jedna ważna oferta, Andrzeja Pawlaka - mówi dyrektor Badziongowski. - Przez pomyłkę byłego pracownika do sprzedaży zostały ujęte nieruchomości z drogami. Po zrobieniu nowych podziałów geodezyjnych wyłączono je ze sprzedaży, a na pozostałą nieruchomość zlecono oszacowanie wartości. Uległa ona zmianie, należało unieważnić przetarg. Pawlaka poinformowano o tym 9 września 2004 roku.


    [email protected]


    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (3)

    Wszystkie komentarze (3) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem