Walka z owadami

    (my)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Strażacy mają już dość pszczół, os i szerszeni. W ostatnich dniach zdejmowanie rojów i kokonów tych owadów zajmowało im najwięcej pracy.
         - Prosimy mieszkańców, żeby nie zgłaszali się do nas z każdym przypadkiem pojawienia się pszczół czy os. Kilkanaście owadów to jeszcze nie rój, a my w takich sytuacjach nic nie poradzimy. Co innego, jeśli mamy do czynienia z prawdziwym rojem czy kokonami - mówi st. kpt. Jarosław Umiński, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej.
         W ostatnich dniach strażacy z Bydgoszczy kilkadziesiąt razy interweniowali w miejscach, gdzie postanowiły zamieszkać owady.
    Roiły się m.in. na jednym z peronów na dworcu głównym PKP, na placu Wolności, na jednym z balkonów przy ulicy Siedleckiej, na drzewie przy ulicy Witebskiej, w domku letniskowym w Ostromecku, w altanie przy ulicyi w kilkunastu innych miejscach. - Jeśli mamy do czynienia z pszczołami, to wzywamy pszczelarza, który chętnie zabiera owady do swojej pasieki.- osy i szerszenie trzeba likwidować - dodaje Umiński.
         Strażacy zapewniają, że będą pomagać bydgoszczanom w walce z owadami, ale nie zamierzają przyjeżdżać, kiedy osy czy szerszenie zagnieżdżą się w wyłomach czy pustych przestrzeniach w ścianach budynków. Nie są bowiem w stanie pokrywać strat związanych z rozbiórką murów.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy