Dobro z cierpienia

    Maciej Myga

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Adam Gerka, jeden z honorowych dawców,  w autobusie Regionalnego Centrum  Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa

    Adam Gerka, jeden z honorowych dawców, w autobusie Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa ©Tomasz Czachorowski

    Powodzeniem zakończyła się akcja "Za złe, dobrem...", zorganizowana na Wyżynach. Zebrana w sobotę krew może uratować kilkanaście osób.
    Adam Gerka, jeden z honorowych dawców,  w autobusie Regionalnego Centrum  Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa

    Adam Gerka, jeden z honorowych dawców, w autobusie Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa ©Tomasz Czachorowski

    Zbiórkę życiodajnego płynu dla szpitala im. Biziela zorganizowali Elżbieta i Janusz, rodzice Jarka, bestialsko pobitego przy ulicy Modrakowej 20-latka. W sobotę od rana do autobusu Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa zgłosiło się blisko sto osób, krew oddały 32.


    Bezinteresowni


    - Chciałam pomóc koledze i innym potrzebującym. Wcześniej także już oddawałam krew - mówi 20-letnia Asia z Glinek, która do autobusu przyszła z chłopakiem Emilem.


    Nie tylko znajomi Jarka postanowili przyłączyć się do akcji.


    - Przeczytałem na plakacie, że trzeba pomóc i jestem - tłumaczył jeden z dawców, mieszkaniec Fordonu.


    Tak bardzo chciałem...


    Nie wszyscy spełniali warunki, określone w ankiecie RCKiK.


    - Byli tutaj chłopacy, którzy mają jeszcze 18 lat. Jeden nawet chciał przyjść z mamą, ale nie pozwolono mu oddać krwi. Ja także nie mogłem, bo mam chore nogi. A tak bardzo chciałem - mówi Dawid, przyjaciel Jarka, który od samego rana pomagał w organizacji akcji.


    Uratują wielu ludzi


    Zebrano 32 jednostki krwi, około 15 litrów. - To bardzo dobry wynik. Średnio, podczas różnych zabiegów i operacji, używanych jest nawet do sześciu jednostek, ale może być tak, że uratowanych zostanie 32 chorych, tylu, ilu było dawców. A krwi ciągle brakuje - informuje Katarzyna Gągola, lekarz z RCKiK.


    Rodzice Jarka Dyksa nie zawiedli się. Janusz: - Nawet nie myślałem, że przyjdzie tutaj tylu ludzi. Niektórych widziałem pierwszy raz w życiu. Wszystkim jesteśmy wdzięczni, bardzo dziękujemy za tę pomoc.


    Możemy pomóc Jarkowi


    Rodzice Jarka zorganizowali zbiórkę na rzecz szpitala im. Biziela, ale sami także potrzebują pomocy. Jarek jest obecnie rehabilitowany. Bezsensowne przepisy pobawiają go możliwości otrzymania pampersów dla dorosłych na receptę. Dziennie zużywa dziesięć takich pampersów (letnie "M"). To dla jego rodziców ogromne obciążenie finansowe. Jeśli możecie i chcecie w tej sprawie pomóc, proszę o telefony pod nr (052) 326-31-51.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy