Obrady tajne, bo zamknięte

    Obrady tajne, bo zamknięte

    Maciej Myga

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Komisja dzieląca pieniądze dla bydgoskich klubów sportowych utajniła swoje wczorajsze obrady. Jeden z radnych, który chciał w nich uczestniczyć, został wyproszony i nazwany "cwaniakiem".
         Stawką było 2,5 miliona złotych dla bydgoskich klubów i na organizację imprez w mieście. Do rozdzielenia środków prezydent miasta powołał specjalną komisję, w której pracach brali udział radni - Felicja Gwincińska, przewodnicząca Rady Miasta, Kazimierz Drozd, szef komisji sportu i jego zastępca - Tomasz Rega oraz urzędnicy. Komisji przewodniczył Adam Soroko, zastępca dyrektora kancelarii prezydenta i pełnomocnik ds. sportu wyczynowego.
         Jest pan mocny, panie Król?
         
    Obrady zaczęły się od skandalu. Na salę chciał wejść radny Piotr Król (PiS). Został jednak wyproszony przez Adama Soroko i nazwany przez niego "cwaniakiem".
         - Pan Soroko stwierdził, że "jak jestem taki mocny, to mam iść z tym do sądu". Ja chciałem obserwować dzielenie pieniędzy podatników i przyjrzeć się kryteriom tego podziału - powiedział "Pomorskiej" Król. Wcześniej, podczas posiedzenia komisji sportu, zadecydowano, że może on przyjść na wczorajsze obrady. Nie zgodził się na to prezydent Konstanty Dombrowicz.
         Na znak protestu komisję, jeszcze przed rozpoczęciem tajnego posiedzenia, opuścił radny Rega.
         Idzie nowe
         
    Kuriozalnym incydentem jest zdziwiony Paweł Wiśniewski, rzecznik Ministerstwa Sportu. - Skoro w Bydgoszczy wyrzuca się z obrad radnych to znaczy, że "idzie nowe". A tak poważnie, pieniądze trzeba dzielić jawnie. I nie podlega to żadnym wątpliwościom - mówi Wiśniewski.
         Roman Jasiakiewicz, prezydent miasta w poprzedniej kadencji, zasiadający w komisji sportu, nie kryje swojego oburzenia. - Jeżeli prezydent miasta i władze samorządowe uznają, że dzielenie pieniędzy jest tajną sprawą, to nie ma niczego gorszego i zakrawa to na skandal. Skoro Rada Miasta uchwaliła, że dwa i pół miliona złotych zostanie przeznaczonych na sport, to dla dobra samych klubów, a przede wszystkim, żeby było uczciwie, kryteria i sposób podziału środków muszą być jawne. Takie działania niepotrzebnie budują atmosferę podejrzeń - tłumaczy Jasiakiewicz.
         Radny sparaliżował?
         
    Wczoraj po południu przedstawiono w ratuszu wyniki posiedzenia komisji (czytaj na stronach sportowych - dop. red.). - Obrady były tajne, bo tryb procedowania w tej sprawie ma charakter zamknięty, pomimo iż konkurs ofert i wyniki są jawne - informuje pełnomocnik. Soroko, zapytany, czy przeprosi radnego za to, że nazwał go "cwaniakiem", stwierdził, że to właśnie Król powinien przeprosić komisję za "paraliżowanie pracy urzędu". - Prezydent Dombrowicz przesłał pismo do przewodniczącej Rady Miasta, w którym zwrócił jej na to uwagę - dodaje Soroko.
         Nie sprowadzi go na ziemię
         
    Przewodnicząca Gwincińska opowiada się po stronie ratusza, choć twierdzi, że dyscyplinować radnego nie ma zamiaru. - W myśl ustawy kompetencje prezydenta są w tej sprawie nieograniczone. Dobrą wolą pana Dombrowicza było zaproszenie do komisji radnych. Otrzymałam pismo od prezydenta, ale nie zamierzam pana Króla sprowadzać na ziemię. Każdy z nas jest dorosły - mówi przewodnicząca RM.
         Wczoraj radni PiS, na nadzwyczajnym zebraniu klubu, zadecydowali, że prześlą dwa pisma - jedno do prezydenta, w którym napiętnują zachowanie urzędnika, a drugie do Felicji Gwincińskiej. Przewodniczącej zapytają się, dlaczego nie reagowała, kiedy publicznie poniżano radnego.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy