Nasi bardzo drodzy urzędnicy

    Nasi bardzo drodzy urzędnicy

    Anna Stasiewicz

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    W ciągu ostatnich pięciu lat wydatki na bydgoską administrację wzrosły o 10 milionów złotych. - <i>To dlatego, że wciąż przybywa nam nowych obowiązków </i>- tłumaczą urzędnicy.
         Największą część wydatków na administrację pochłaniają płace urzędników. Stanowią około połowy wszystkich wydanych na administrację publiczną przez bydgoski Urząd Miasta pieniędzy. I tak na przykład w 2002 roku wydatki na administrację wyniosły ponad 50 milionów złotych (patrz infografika), zaś na same wynagrodzenia i pochodne od nich (m.in. ZUS, ubezpieczenia) wydano ponad 30 milionów złotych. Dwa lata później było to odpowiednio: 51 i 33 mln zł. Obecnie średnia pensja dyrektora wydziału wynosi około 5 tysięcy złotych brutto, a pracownika UM - ok. 2 tys. zł.
         Pomagają stażyści
         
    Zdaniem Jana Stranza, sekretarza miasta, mogłyby być wyższe, gdyby nie stażyści. - Wyobraźmy sobie, że z pracy nagle odchodzi kilkadziesiąt osób. Na ich miejsce musielibyśmy zatrudnić równie doświadczonych urzędników, którym trzeba oczywiście odpowiednio zapłacić - opowiada. Bydgoski ratusz rozwiązuje problem zatrudniając stażystów. - Na dzień dobry dajemy im oczywiście niższe pensje niż doświadczonym urzędnikom i szkolimy ich, by za kilka lat mogli przejąć zadania osób odchodzących na emeryturę - dodaje Stranz. Sekretarz miasta przekonuje, że bydgoski Urząd Miasta i tak jest jednym z tańszych w kraju. - Oszczędzamy na czym się da. Pieniędzy nie żałujemy za to na szkolenie pracowników, szczególnie teraz, gdy prawo tak szybko się zmienia - mówi. Sprawdziliśmy, ile wydają na administrację inne samorządy. I tak: 400-tysięczny Szczecin przeznacza na ten cel około 67 milionów złotych, a liczące ponad 300 tysięcy mieszkańców Katowice - 59 milionów.
         Ciągle nowe zadania
         
    Z roku na rok w Bydgoszczy obok wydatków na administrację publiczną zwiększa się też liczba etatów (patrz infografika). Liczba urzędników najbardziej wzrosła w 2005 roku. W porównaniu z 2004 rokiem, w bydgoskim ratuszu przybyło ponad 90 etatów.
         - Musieliśmy zatrudnić nowych urzędników, bo dostaliśmy kolejne zadania - tłumaczy Jan Stranz. - Zresztą samorządom nowe obowiązki przybywają niezmiennie od kilkunastu lat. W ostatnim czasie nasz urząd przejął między innymi wypłatę zasiłków dla samotnych matek oraz dla mniej zamożnych uczniów, ściganie dłużników alimentacyjnych i wszystkie rozliczenia związane właśnie z alimentami - wymienia. - Zobowiązano nas też do umieszczania w Internecie każdej uchwały czy zarządzenia prezydenta. Ktoś musi to przecież zebrać, opracować, a potem umieścić na stronie ratusza.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy