"Solidarność" o nich zapomniała?

    "Solidarność" o nich zapomniała?

    Maciej Myga

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Założyciele i działacze zachemowskiej "Solidarności", którzy w stanie wojennym siedzieli w więzieniu, a później byli represjonowani, nie zostali zaproszeni na obchody 25-lecia związku w Gdańsku. Zapomniano o nich.
         W czasie, kiedy Czesław Trusiłło, obecny przewodniczący "Solidarności" w Zachemie przebywał w Gdańsku na uroczystym jubileuszu związku, ludzie, którzy w 1980 zakładali NSZZ mogli obserwować zjazd w swoich domach, na ekranach telewizorów. Jerzy Rygielski, Stanisław Dobrowolski, Aleksander Nawrocki i inni, o których zapomniano, zostali wiosną 1982 roku, na mocy wyroku Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego, wtrąceni do więzienia - za bibułę, ulotki, nielegalne wówczas zebrania.
    Przebywali tam prawie rok. - Mnie po powrocie przyjęto do pracy, ale musiałem się zwolnić, bo smutni panowie z SB, którzy siedzieli w komórce pod pokojem "25" mieli na mnie oko. Bałem się - opowiada Rygielski, który był pierwszym wiceprzewodniczącym "Solidarności" w Zachemie.
         Jeszcze gorzej potoczyły się losy Stanisława Dobrowolskiego. Przyjęto go do pracy, ale za karę skierowano do najgorszego wydziału - fenolu. Szybko przeszedł na rentę. Kiedy w 1989 roku brakowało mu na chleb, dostał pismo od związku. Kazano mu uzupełnić składki. Nikt nie zapytał, jak mu się wiedzie. W biedzie pomógł Rygielski.
         - Dostałem się do pracy do prywatnego zakładu niezapomnianego Romana Stellera. Pomogłem moim kolegom ze związku, bo "Solidarność" o nas zapomniała. I tak jest do dzisiaj - mówi Rygielski. Na 25-lecie związkowcy z Zachemu wydrukowali kolorowy folder. Nie było na nich nazwisk części dawnych działaczy. Z tych, którzy siedzieli w więzieniu, wymieniono tylko ludzi, którzy emigrowali później do Kanady. Rygielskiego i pozostałych nie zaproszono na zjazd w Gdańsku.
         Andrzej Walczak, szef regionu NSZZ, twierdzi że zaproszonych na zjazd miały wybierać komisje zakładowe. - Rygielski, Dobrowolski, hmmm... Przepraszam, ale niewiele mi mówią te nazwiska. Wie pan, ja nie pamiętam zbyt dobrze tych czasów. A Trusiłło ma u siebie kłopoty. Już wcześniej zwrócono mi uwagę na to, że na obchodach zakładowych nie odznaczył byłych działaczy - denerwuje się Walczak.
         Trusiłło jest zmieszany, kiedy pytam o Rygielskiego i jego kolegów.
         Broni się: - Ci panowie nie są już przecież członkami związku. Jak mogłem ich zaprosić. To powinność zarządu regionu, który musiałby podjąć odpowiednią uchwałę w tej sprawie.
         Kilka lat temu w "Pomorskiej" ło się ogłoszenie, które zamieścił Jerzy Ossowski, pierwszy przewodniczący "Solidarności" z Zachemu. Ossowski przeprosił za to, że namawiał do głosowania w wyborach na "Solidarność"...
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy