Uczą narzeczonych

    Katarzyna Piojda

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Chodzą razem na kurs przedmałżeński, po nim złożą przysięgę.
         Magda i Piotr poznali się, robiąc babki z piasku. Czteroletnia Madzia z łopatką w ręku podeszła do pięcioletniego Piotrka. Od tamtej pory minęły 23 lata. Razem poszli do zerówki, do pierwszej komunii i na studniówkę. W lipcu, w obecności 150 gości, powiedzą sobie w sakramentalne "tak".
         Jola i Michał, 28-latkowie, poznali się rok temu.
    On, nauczyciel "wuefu" przyszedł do biura turystycznego, w którym pracowała ona. Chciał znaleźć atrakcyjną ofertę wyjazdu do Bułgarii, a znalazł miłość. W sierpniu będą ją sobie przysięgać. Teraz obie pary chodzą dwa razy w tygodniu na miesięczny kurs przedmałżeński do parafii św. Wincentego aPaulo. Takie kursy organizuje kilka parafii w mieście.
         Pięć lat temu młodzi argumentowali, że nie chcą pobierać się, bo wesele jest drogie, szczęśliwsi są w wolnym związku, a obrączka na palcu niczego nie gwarantuje. Teraz częściej decydują się na ślub. - U mnie w rodzinie nie ma związków, w których żyją, jak mąż z żoną, a są bez ślubu - mówi Magda.
         Przedwczoraj do kaplicy przy parafii razem z Magdą i Piotrem przyszło przynajmniej 80 par. Kursantów było tylu, że krzeseł zabrakło. Wśród uczestników - kobieta z mocno zaokrąglonym brzuszkiem, czerwonowłosa pani przed "trzydziestką" w dobrze skrojonym kostiumie i kilku młodych mężczyzn w spodniach dresowych.
         Ksiądz Paweł Śliwiński, prowadzący kurs dla narzeczonych, mówi im o życiu, tym doczesnym, i tym po śmierci. - Nie może być tak, że przed ślubem narzeczony przynosi swojej ukochanej czekoladki i kwiaty. Później prowadzi ją do ołtarza, a już po chwili, zamiast iść przez całe życie z żoną, idzie z kolegami do pubu na piwko. Czasem młodzi małżonkowie na spowiedzi przyznają ze wstydem, że współżyją. - Po ślubie to już nie jest grzech - mówi prowadzący. A przed ślubem? Ksiądz się śmieje.
         Więcej osób przychodzi na kurs, to i na ślubnym kobiercu robi się tłok. Proboszcz bazyliki, ksiądz Marek Bednarek: - Latem jest zawsze najwięcej ślubów, nawet siedem w jedną sobotę. Zdarza się, że sakramentu udzielamy w piątki i niedzielę.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy