Tato, czy nie tato?

    Tato, czy nie tato?

    (my)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Pan Wiesław M., chociaż jest ojcem urodzonego niedawno chłopca, nie ma do niego żadnych praw. Dla urzędników jest nim, jeszcze obecny, mąż partnerki pana Wiesława.
         - Urodził mi się syn. A moja obecna partnerka jeszcze się nie rozwiodła, chociaż nie widziała męża od trzech lat. W akcie urodzenia dziecka widnieje więc jej mąż, jako ojciec mojego syna - mówi pan M.
         Zdaniem mężczyzny przepis dotyczący uznawania ojcostwa, to kolejny przykład urzędniczej bezduszności. - To jakaś paranoja; ja chcę być ojcem dla mojego dziecka i nie mogę, a człowiek, który jest za niego uznawany, na pewno tego nie chce - denerwuje bydgoszczanin.
         Zdaniem Krystyny Cywińskiej, kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Bydgoszczy, nie można było postąpić inaczej.
         - Tak mówi prawo. Jeżeli matka dziecka pozostaje w związku małżeńskim, to dziecko jest rejestrowane w urzędzie jako syn lub córka przez tak zwane "domniemanie ojcostwa". Dopiero później jego matka może wystąpić do sądu o zaprzeczenie ojcostwa. Dopiero wtedy może je uznać biologiczny ojciec - tłumaczy szefowa USC.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy