Chętnie przynoszą

    Chętnie przynoszą

    Katarzyna Piojda

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Przed świętami klienci wychodzący ze sklepów dźwigają torby smakołyków. Listonosze też mają torby - pełne kartek z życzeniami.
         Listonosze przed świętami mają pełne ręce roboty. Dziesięć lat temu, kiedy nie było ani telefonów komórkowych, ani Internetu, ludzie wysyłali jeszcze więcej kartek na święta, a listonosze mieli jeszcze więcej pracy.
         Zdążyć na czas
         
    Teraz ich wybawieniem są SMS-y i maile, ale wiadomo, ludzie listy i kartki piszą, to trzeba je dostarczyć na czas pod wskazany adres.
    - Nie wiem dokładnie, ile dźwigam w torbie kartek z życzeniami - mówi listonosz, którego spotykam przy ul. Gdańskiej. - Kiedyś próbowałem je policzyć, ale po setnej zaczęło mi się dwoić i troić w oczach, więc zrezygnowałem. Drugiej próby nie podjął.
         Chociaż pracy przed świętami ma sporo, lubi ten czas. - Kiedy wchodzę do klatki schodowej, czuć zapach pieczonych ciast. Lokatorki z parteru już stoją w drzwiach i pytają: Ma pan coś dla mnie? No pewnie, że mam. Gdy ktoś przyśle im kartkę z zajączkiem lub pisankami, to znak, że o nich pamięta. Tak się cieszą, że rzucają się listonoszowi na szyję. - A to przecież nie moja zasługa, że dostały życzenia. Czasem uradowane na kawkę zaproszą, ale odmawiam, bo przecież trzeba iść dalej. W pracy jestem, no nie?
         Mówi się, że doręczyciele to jedni z najbogatszych ludzi. Faktycznie, mało kto nosi przy sobie tyle pieniędzy, co oni. - Bogaczem to ja jestem tylko kilka godzin dziennie - mówi z uśmiechem listonosz. - Kiedy odwiedzę wszystkich emerytów i rencistów, torba robi się znowu pusta, a ja - przeciętny. No, może nie aż taki przeciętny: ubrany w granatowy uniform i tego samego koloru czapkę z logo poczty, wyróżnia się z tłumu.
         Dom wysyłek
         
    Dzisiaj listonosze przynoszą do domu pieniądze, gazetę i dobre wieści. Ale nie tylko. - Otworzyliśmy Pocztowy Dom Wysyłkowy z siedzibą w Szczecinie, drugi taki mamy w Lublinie - informuje Lech Gutkowski z działu marketingu Poczty Polskiej. - Można w nich zamówić podręczniki, albumy, filmy DVD albo gry komputerowe. Bez wychodzenia z domu zamawiający może się spodziewać listonosza, który zapuka do jego drzwi i przyniesie "ABC czterolatka", leczniczy olejek z drzewa herbacianego albo okulary do czytania.
         Listonosze czasem dostarczają bardzo nietypowe przesyłki. - Kiedyś małemu chłopcu przyniosłem na urodziny wielką, różową panterę - maskotkę. Zapytał, czy mogę zostać u niego choć chwilę, to się razem pobawimy. Innym razem miłośniczce kwiatów przyniósł kolczastego kaktusa wysokiego na 70 centymetrów.
         Forma najważniejsza
         
    Listonosze muszą trzymać kondycję. Niektórzy jeżdżą samochodami albo śmigają na rowerach, większość jednak pracuje na "pieszo". - Rzadko który z nas ma nadwagę - śmieje się jeden z doręczycieli. - Nawet gdyby któryś miał problemy z utrzymaniem wagi, w pracy spali kalorie. Codziennie chodzę nawet po dziesięć kilometrów. Kiedy wraca do domu, nogi go nie bolą. Mógłby nawet na spacer iść.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy