Opieka bez głowy

    Anna Stasiewicz

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Pielęgniarka w jednej z bydgoskich szkół nie wezwała pogotowia do poturbowanego chłopca, bo "nie widziała takiej potrzeby".
         Był poniedziałek, około godziny 13. W Zespole Szkół nr 23 właśnie trwała przerwa. Grupa ośmiolatków urządziła sobie "zabawę" polegającą na bieganiu od ściany do ściany. W pewnym momencie wzdłuż korytarza przebiegał uczeń. Wpadł na jednego z maluchów - Adriana . Adrian przewracając się uderzył głową w ścianę.
         Syn do odebrania
         
    - O wypadku szkoła zawiadomiła mnie telefonicznie.
    Powiedziano, że mam odebrać syna do godziny 15 i skonsultować się z lekarzem
    - opowiada mama Adriana. - Nie mogłam wyjść z pracy, na szczęście moja mama wyręczyła mnie. Ja czym prędzej zadzwoniłam po pogotowie, bo szkoła tego nie zrobiła. Pogotowie pojechało do szkoły i zabrało syna do szpitala - dodaje.
         Był w szpitalu
         
    Adrian przez dwie doby przebywał na oddziale chirurgii dziecięcej Wojewódzkiego Szpitala im. Biziela. Lekarz po zbadaniu chłopca stwierdził między innymi wylew podskórny i opuchliznę.
         - Nie mam pretensji do szkoły, że doszło do wypadku. Sama mówiłam dzień wcześniej synowi, żeby w ten sposób się nie bawił. Dziwi mnie jednak, dlaczego nie wezwano pogotowia. Przecież to był uraz głowy, a w takich wypadkach nigdy nic nie wiadomo. O fakcie, że było to poważne, świadczy, że syn przebywał dość długo w szpitalu - uważa mama Adriana. - Zresztą lekarz z pogotowia, który przyjechał do szkoły, stwierdził, że dobrze zrobiłam wzywając go.
         
    Nic poważnego
         Grażyna Trzcińska
    , wicedyrektor ZS nr 23 tłumaczy: - Pielęgniarka nie widziała potrzeby, by wzywać pogotowie. Nie w każdym przypadku trzeba przecież dzwonić po pogotowie. Naszym zdaniem nie stało się nic poważnego. Dziecko po prostu nabiło sobie guza. Chłopiec był cały czas obserwowany przez pielęgniarkę - mówi.
         Pielęgniarka jest w Zespole Szkół nr 23 tylko 3 razy w tygodniu, od godziny 8 do 15. - A co, jeżeli do wypadku dojdzie w pozostałe dni tygodnia albo po godzinie 15? - pytam dyrektor Trzcińską. - Wtedy jesteśmy zdani sami na siebie. Wszędzie szukamy oszczędności, w takiej sytuacji, niestety, też - odpowiada. - A czy nauczyciele znają zasady udzielania pierwszej pomocy? - dociekam. - Jakoś tam jesteśmy przeszkoleni - wyjaśnia pani dyrektor.
         Winna reforma?
         Tomasz Latos
    , lekarz i przewodniczący komisji polityki zdrowotnej Rady Miasta mówi "Pomorskiej", że z opieką medyczną w szkołach nie jest najlepiej. - I Zespół Szkół nr 23 nie należy wcale do wyjątków. Sytuacja po prostu nie jest taka, jak powinna. Na posiedzeniach komisji wielokrotnie poruszaliśmy ten problem, ale niestety, na razie w tej sprawie nic się nie zmieniło.
         
    Zdaniem Latosa, częściowo winna jest reforma w służbie zdrowia. - Przychodnie dostają na medycynę szkolną niewielkie pieniądze, więc i opieka jest taka, na jaką je stać.
         Do sprawy opieki medycznej w szkołach wrócimy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy