Muzyka za darmo

    (ast)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Najlepiej prawo autorskie przestrzegają markety i restauracje, najgorzej zakłady usługowe.
         Idziemy do sklepu, fryzjera czy restauracji. Pobyt w każdym z tych miejsc umila nam muzyka dochodząca z głośników. Jednak nie każdy zdaje sobie sprawę, że jeżeli właściciel chce, by w jego lokalu rozbrzmiewała muzyka, musi wykupić specjalną licencję.
         Jak mówi Wiesław Łataś, dyrektor bydgoskiego okręgu Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, na ich obszarze działania, umowę licencyjną ma około 3 tysiące, czyli około 75 procent podmiotów. A co z pozostałymi 25 procentami? - Albo nie mają umowy, albo jeszcze o nich nie wiemy - odpowiada Łataś.
         Najlepiej z przestrzeganiem prawa w tej dziedzinie radzą sobie markety . - Pukają do nas już na kilka miesięcy przed otwarciem i pytają o możliwość wykupienia licencji- przyznaje Wiesław Łataś. Nieco gorzej jest z mniejszymi sklepami. Za to najgorzej w zakładach usługowych. - Często, gdy rozmawiamy z właścicielem takiego zakładu, on dziwi się i mówi "Przecież ja nic takiego nie robię". Ludzie nie rozumieją, że to to samo, co kradzież kromki chleba - dodaje dyrektor bydgoskiego ZAiKS-u. Tymczasem opłaty nie są aż tak duże. Najmniejsza stawka wynosi 55 złotych miesięcznie
         W mydlarni przy ulicy Batorego w widocznym miejscu wisi informacja o wykupionej licencji. - Dla nas było to zupełnie naturalne. Tak samo jak płacimy ZUS-owi czy urzędowi skarbowemu, płacimy również ZAiKS-owi - stwierdza Lidia Balcer , handlowiec ze sklepu "Stara Mydlarnia".

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy