Gwiazdor z kreską

    Katarzyna Piojda

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Przedświąteczna promocja - mogę wziąć kredyt. W domu, na telefon. Nikt nie chce ode mnie zaświadczeń, chce odsetek. Nawet 30 procent w 10 dni.
         Przeglądam gazetę z ofertami biur kredytowych. Dzwonię pod pierwszy numer. Biuro jest w Toruniu. - Chciałabym pożyczyć pięćset złotych na święta, oddam zaraz po gwiazdce, jeszcze przed końcem roku - mówię. - Mieszkam w Bydgoszczy, ale wyczytałam w waszym ogłoszeniu, że formalności można załatwić na miejscu. Pracownica biura kredytowego: - Tak, pani będzie mi dyktowała swoje dane przez telefon, a ja od razu wypełnię wniosek. Nie musi pani pokazywać nam zaświadczeń o dochodach.
    Dzień po wypełnieniu dokumentów przyjedzie do pani nasz kurier z gotówką.
    Za fatygę kuriera zapłacę 30 złotych, ale za to nie będę musiała wychodzić z domu. Po dziesięciu dniach oddam 650 złotych, o 30 proc. więcej, niż pożyczyłam.
         Skoro tak łatwo pożyczyć pieniądze, w innej firmie, tym razem bydgoskiej, jeszcze bardziej chcę się zadłużyć. - Chcę pożyczyć tysiąc złotych na trzy miesiące. Asystentka specjalisty ds. udzielania kredytów, bo tak się przedstawia, pyta mnie o stałą pracę. Dopytuje też, czy mam zaciągnięte inne kredyty. Odpowiadam, że dwa na sumę pięciu tysięcy złotych. - Nie wymagamy zaświadczeń o zarobkach. Głos ma pani miły. Wierzę, że jest pani wypłacalna.
         Wybieram następne ogłoszenie. - Chciałabym dwa tysiące złotych. Pracownik biura kredytowego już gratuluje wyboru: - Akurat teraz mamy świąteczną promocję. Spłaci pani pięć procent mniej w ciągu sześciu miesięcy po 417 złotych, zaczynając od stycznia. Będzie ponad 2,5 tysiąca złotych. Mówię, że nie mam etatu, ale prowadzę firmę. - Jest promocja. Wystarczy tylko pokazać nam sześć ostatnich odcinków z ZUS-u. Nie interesuje ich, czy moja firma ma jakiś dochód, tylko, czy płacę składki.
         Grzegorz Adamski z biura prasowego Banku Zachodniego WBK: - Kto chce zaciągnąć kredyt lub pożyczkę, powinien zwrócić uwagę na oprocentowanie czy wysokość pobieranej prowizji. Musi też dokładnie przyjrzeć się zapisom warunków umowy. Niekiedy konsekwencje zaciągnięcia kredytu lub pożyczki w mało znanej placówce mogą być naprawdę nieprzyjemne.
         
    Co będzie, jeśli nie spłacę długu? Jeśli za miesiąc nie oddam toruńskiej firmie 650 zł, przyjdą i zabiorą mi telewizor i lodówkę. Jeżeli nie spłacę pożyczonych 2,5 tys. zł, bydgoska firma przekaże sprawę windykatorowi.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy