To był rykoszet?

    Maciej Myga

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Trzej funkcjonariusze bydgoskiej policji staną wkrótce przed sądem. Krzysztof Mikietyński, ich były szef, wierzy w uczciwość kolegów.
         Kilka dni temu Prokuratura Okręgowa przesłała do sądu akt oskarżenia w sprawie trzech funkcjonariuszy Sekcji Przestępczości Gospodarczej Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy. Zostali oni zatrzymali 14 grudnia ub.r. Dwóch z nich wcześniej ujęło Annę S., handlującą podrabianą odzieżą na stadionie "Chemika". Zdaniem prokuratury Jan M. i Jakub C. przywłaszczyli sobie zabezpieczone na rzecz śledztwa 22 bluzy, 6 par butów i 6 kurtek. Później mieli napisać w protokole służbowym, że przeszukali mieszkanie Anny S. Śledczy twierdzą, że w rzeczywistości
         przeszukania nie było
         
    Przed sądem stanie także Jarosław S., kierownik funkcjonariuszy. Jest oskarżony o to, że nakazał swoim kolegom sporządzić wymieniony protokół. Sprawa nie byłaby tak interesująca, gdyby nie fakt, że tego samego dnia zatrzymano także Krzysztof Mikietyńskiego, szefa sekcji PG. Zarzucono mu bowiem niedopełnienie obowiązków - przez brak odpowiedniego nadzoru nad podwładnymi. Dochodzenie w tej sprawie prokuratura umorzyła blisko miesiąc temu. Mikietyński jednak twierdził, że zatrzymanie miało związek z prowadzonym przez jego sekcję śledztwem w sprawie malwersacji w klubie sportowym "Polonia". Teraz nie chce o tym mówić, ponieważ
         zrezygnował z pracy
         
    w policji. Jest szefem Rady Nadzorczej jednej ze spółdzielni mieszkaniowych w Nakle nad Notecią. Były naczelnik sekcji PG wierzy jednak w uczciwość swoich kolegów.
         - W postępowaniu przygotowawczym udało się zwolnić moich kolegów z tajemnicy służbowej. Pozwoliło to na przedstawienie dokumentów, świadczących o tym, że moi podwładni oprócz rutynowych czynności prowadzili także
         
    czynności operacyjne
         
    które nie były jawne. Dobrze, że dojdzie do konfrontacji w sądzie. Dopiero teraz bowiem strony sprawy będą miały równe szanse w postępowaniu - mówi Mikietyński.
         Oskarżonym funkcjonariuszom grozi do 5 lat więzienia.
         Tymczasem nie zakończyło się jeszcze śledztwo dotyczące udziału w aferze "Polonii" Krzysztofa O., menadżera klubu i Tadeusza Ch., jego dyrektora. Obaj wyszli z aresztu za kaucją. - Niebawem mamy otrzymać opinie biegłych, które miały m.in. odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób wykorzystywane były w klubie dotacje miejskie. Eksperci mieli też dokładnie opisać mechanizm niegospodarności w klubie - tłumaczy Jan Bednarek , rzecznik Prokuratury Okręgowej.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy