Żołnierze Powstania Warszawskiego w labiryncie podziemnego miasta

    W 1. odcinku "Tajemnic Państwa Podziemnego" rekonstruujemy koszmarny świat warszawskich kanałów oraz badamy techniki, których używali powstańcy, by przetrwać pod ziemią. Obejrzyj go lub przejdź do pełnego wydania Powstania Warszawskiego.

    Obejrzyj wszystkie odcinki
    Zwiń
    Obejrzyj wideo
    Bezdomny pan Krzysztof: - Do schroniska nie pójdę. Tu na...

    Bezdomny pan Krzysztof: - Do schroniska nie pójdę. Tu na ławce mam dom

    Katarzyna Piojda

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Krzysztof z Bydgoszczy przebywał w noclegowni i schronisku. Pierwszą zlikwidowali, a do drugiego nie wróci. - Bo nie chcę - przyznaje. - Tutaj, na ławce,

    Krzysztof z Bydgoszczy przebywał w noclegowni i schronisku. Pierwszą zlikwidowali, a do drugiego nie wróci. - Bo nie chcę - przyznaje. - Tutaj, na ławce, mam dom. ©Anna Gołata

    - Nie pójdę do schroniska - zarzeka się Krzysztof. Woli "mieszkać" na ławce w parku. Tak mu dobrze. W podobnej sytuacji znajduje się około 400 osób, które nie mają dachu nad głową. I nie chcą go mieć.
    Krzysztof z Bydgoszczy przebywał w noclegowni i schronisku. Pierwszą zlikwidowali, a do drugiego nie wróci. - Bo nie chcę - przyznaje. - Tutaj, na ławce,

    Krzysztof z Bydgoszczy przebywał w noclegowni i schronisku. Pierwszą zlikwidowali, a do drugiego nie wróci. - Bo nie chcę - przyznaje. - Tutaj, na ławce, mam dom. ©Anna Gołata

    Jest wtorek, dochodzi godz. 10 rano. W centrum Bydgoszczy, na ławce blisko parku Kazimierza Wielkiego, leży mężczyzna. Nie zasłabł. On tutaj po prostu "mieszka". Ma skórzaną kurtkę, wytarte dżinsy i wypłowiałą czapkę. W reklamówce trzyma wodę w przezroczystej butelce. Kranówkę. A w kieszeni trzyma sok.

    Ubranie na bieżąco

    To jedyny jego dobytek. Krzysztof nie ma torby z ciuchami. Jak mówi, ubiera się na bieżąco. To znaczy: jak jedne rzeczy jeszcze bardziej mu się pobrudzą, to poszuka sobie nowych, choćby pod śmietnikiem. Bo do kontenerów czasem zagląda.

    - Do schroniska nie pójdę - mówi mężczyzna, zaraz po przebudzeniu.

    Był już w placówce. W noclegowni, która działała przy ul. Zygmunta Augusta, niedaleko Dworca Głównego PKP, też przebywał. Tę zlikwidowano jednak w 2008 roku. Od tej pory mężczyzna nie zagrzał nigdzie miejsca na dłużej. - Bo wszędzie kradną - uważa. - I w schronisku w Fordonie kradną, i w noclegowni też złodzieje grasowali.

    Przeczytaj również: Przez trzy lata nocowała na klatkach schodowych. Teraz przebywa w schronisku. - Tutaj mam pokój. No i spokój - mówi pani Irena z Bydgoszczy

    - Pochodzę z Bożenkowa - opowiada Krzysztof, 55-latek. - Ostatnio mieszkałem w bloku wojskowym, bo mama dostała przydział z armii. Gdy zmarła, zostałem sam. Nie płaciłem za mieszkanie. Czekała mnie eksmisja.

    Płaciłby czynsz, gdyby miał z czego. Czyli gdyby pracę miał. A ją stracił. Pracował jako malarz-tapeciarz.

    Ile ma lat pracy? - No, trochę mam - odpowiada. Dokładnie powiedzieć jednak nie chce. - Przestałem pracować jakieś 10 lat temu i tyle.

    Gdy przestał, w domu już było źle. - Miałem żonę. Mam syna. Nie utrzymuję z nimi kontaktu - dodaje bydgoszczanin.

    Bolący temat

    Nie chce mówić o rodzinie. - To boli - kwituje. - Była zdrada i było źle. I już.

    Codziennie żyje podobnie. Nocleg na ławce. Pobudka. Mycia brak. Ma z poprzedniego dnia jedzenie albo do południa zostaje bez jedzenia. - Darmowe obiady jem w Caritas. Potem pokręcę się trochę po parkingu - przyznaje Krzysztof. - Wlecą mi dwa złote, czasem pięć. Na picie i jedzenie wystarcza.
    Podpytuję, jakie picie. - No jak ktoś sobie piwko czy dwa chluśnie, to nie grzech. Pijakiem nie jestem.

    Zasiłku z ośrodka pomocy społecznej nie dostaje. Dlaczego? - Dlatego, że się nie zgłosiłem do niego - kontynuuje mężczyzna. - Musiałbym w sumie się tam przejść, a raczej przejechać, bo nadal zameldowany jestem w gminie Osielsko.

    Dowód osobisty też musiałby wyrobić. - Ukradli mi już parę miesięcy temu - wspomina. - Powinienem sobie wyrobić nowy w urzędzie gminy, ale problem ze zdjęciem będzie. No gdzie ja, taki nieogolony, do fotografa pójdę? - zastanawia się.

    Policja i straż miejska dobrze go znają. - Nawet bez tego mojego dowodu - podkreśla bezdomny. - Jestem ciągle w tym samym miejscu. Jakby tutejszy.
    Funkcjonariusze przyjadą, popatrzą, pogadają. I odjeżdżają. - Bo ja nie chcę, żeby mnie do schroniska zawieźli. Wolę tak, jak mam teraz.

    Mówi o sobie, że jest samotnikiem. - Nie mam nikogo, kto mógłby mi pomóc. Sam sobie jakoś radzę.

    Jedyne, co chciałby, to dwa złote. Albo pięć. Nie dam.

    Luzaki pod chmurką

    Bezdomni żyjący z daleka od schroniska nazywani są luzakami. Sami też tak na siebie mówią. W Bydgoszczy żyje ponad 1400 bezdomnych. Dla porównania: w naszym regionie strażnicy miejscy, policjanci i pracownicy socjalni doliczyli się ponad 3900 bezdomnych. Większość takich osób z Bydgoszczy stanowią mężczyźni, przebywający w schroniskach, na działkach bez możliwości zameldowania albo w pustostanach, namiotach, ziemiankach czy klatkach schodowych. Z tego około 400 osób to ludzie, którzy koczują pod chmurką. Zazwyczaj co noc są w innym miejscu.

    Czytaj też: Wielkie liczenie bezdomnych zakończone. Gdzie w naszym regionie jest ich najwięcej?

    - Ja jestem ciągle na tej samej ławce - zaznacza Krzysztof. - To moja ławka. Nie boję się tutaj "mieszkać".

    Czasem zaczepiają go chuligani. - Chcą ode mnie papierosa albo pieniądze - mówi bezdomny. - Prawie zawsze je przy sobie mam, ale nie daję. Uzbierałem przecież dla siebie, a nie dla nich. Racja?




    Czytaj e-wydanie »
    Nieruchomości z Twojego regionu

    Kup prenumeratę cyfrową Gazety Pomorskiej i otrzymaj:

    • dostęp do wszystkich treści Gazety Pomorskiej
    • codzienne e-wydanie Gazety Pomorskiej
    • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
    • co tydzień nowy numer ekstramagazyn.pl

    Komentarze (20)

    Wszystkie komentarze (20) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    Wiadomości z Bydgoszczy