Namalowany obraz jest tak wiarygodny jak odciski palców

    Namalowany obraz jest tak wiarygodny jak odciski palców

    Rozmawiała i fot. Liliana Sobieska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    <p>Rozmowa z Izabelą Carbiner, malarką z Gołkowa </p>
    Izabela Carbiner: - Świat byłby nudny,  gdybyśmy byli tacy sami!

    Izabela Carbiner: - Świat byłby nudny, gdybyśmy byli tacy sami!

    - Prowadziła pani letnie warsztaty malarskie dla dzieci. Jakie to doświadczenie dla artysty?


    - Pierwszy raz mi się to zdarzyło. Chciałam sprawdzić, czy jako artystka potrafię dać coś innym od siebie. Z początku miałam pewne wątpliwości, bo nie wiedziałam czy zdołam je czegoś nauczyć. pokazać świat. Okazało się, że grupa była zróżnicowana. Od maluchów siedmioletnich do pana Jerzego, niepełnosprawnego trzydziestolatka. Trzeba było do każdego podejść indywidualnie.


    - Pojechała pani z uczestnikami letnich zajęć także na wystawę malarstwa polskiego do Brodnicy.


    - Podczas pobytu na wystawie "Matki, żony i ...modelki" próbowałam zainteresować ich sztuką zadając im rozmaite pytania, czasami naiwne czy nawet śmieszne. Bo strasznie nie lubię sztywniactwa, nadętości którą, niestety, karmią nas muzea. Tam sztuka stoi na piedestale, a my wcale do niej nie dorastamy. Rodzi się wtedy dystans nie do pokonania, szczególnie dla dzieci. Uważam, że w nowej, stworzonej przeze mnie sytuacji, dzieci straciły tremę i uwierzyły w swoje możliwości twórcze. Namacalnym dowodem na to stała się wystawa, zorganizowana po naszych warsztatach artystycznych. Wiele spośród prezentowanych prac stanowiły portrety. Na nich uwidoczniły się charaktery twórców - jak traktują kolor, czy są bardziej śmiali czy starają się coś ukryć.


    - Namalowany obraz odzwierciedla charakter jego autora?


    - Jak najbardziej! Tutaj niczego nie da się ukryć. Namalowany obraz jest tak wiarygodny jak odciski palców. A jakie nieuświadomione cechy charakteru potrafią wówczas zaistnieć? Przykładem może być praca pana Jerzego Blinkiewicza. Zakładał namalowanie portretu wielkiego kompozytora - Czajkowskiego. Efekt końcowy okazał się zdumiewający, ponieważ spod jego ręki wyszedł niechcący jego autoportret! Uważam, że w każdym malowanym przez nas portrecie uwieczniamy cząstkę nas samych, mimo woli.


    - Zajęcia wakacyjne prowadziła pani w grupie integracyjnej, gdzie znajdowały się także dzieci niepełnosprawne. Stanowiło to jakąś dodatkową trudność ?


    - Jak najbardziej. Jedni potrzebowali więcej uwagi i dodatkowych wskazówek, inni nie. Były osoby niepełnosprawne, którym należało dodatkowo pomóc. Ale podobało się, bo zajęcia nieraz się przedłużały i dzieciaki nie chciały odejść od swoich prac. Czasami sama byłam tak zmęczona, że czułam się jak ktoś, kto przebiegł maraton...Wszystkim dawałam absolutną swobodę wypowiedzi. Byli uczestnicy, którzy postanowili wykonywać prace zespołowe. Wypadły świetnie. Niektórzy mówili na początku, że nic nie potrafią - jak pan Jerzy - a malował genialnie! Wymyśliłam też studium martwej natury z butelką, misą i owocami. Efekty okazały się doskonałe, bo dzieci ożywiły prace wieloma kolorami. To było dla mnie nowe doświadczenie, bo mogłam wejść w świat dziecka i obudzić je w sobie samej. Niestety, człowiek jak dorasta drzemiące w nim dziecko wpycha w kąt i ciągle je karci, czując się przez to nieszczęśliwym.


    - W takim razie spotkanie artystyczne z dziećmi było dla pani także pewnego rodzaju terapią i przygodą?


    - Naturalnie! Nie spodziewałam się, że przyjmie ono taki sympatyczny obrót, że tak się z wszystkimi zżyję. Wiele nauczyły mnie osoby niepełnosprawne. One mają problemy z wypowiedzią, ze sformułowaniem tego, czego chcą i co czują. Poprzez pryzmat ich prac mogliśmy porozmawiać o sprawach dla nich nieprzyjemnych czy drażliwych. Dzieci, które na początku w ogóle się nie uśmiechały po jakimś czasie wspaniale się otworzyły. Ujawniły także drzemiące w nich talenty. Po spędzonych wspólnie dwóch tygodniach dostrzegłam osoby naprawdę utalentowane, nad którymi należałoby popracować i dać im szansę na rozwijanie malarskich umiejętności. Szczególnie widać to w przypadku niepełnosprawnych, którzy pewnie przez środowisko krytykowani są za swoją inność. Ale przecież ta inność może być ich walorem, bogactwem. Jaki świat byłby nudny, gdybyśmy byli tacy sami!



    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    1 3 4 5 ... 20 »