Adwokat za trzy lata

    Adwokat za trzy lata

    Rozmawiał i fot. Bogumił Drogorób Bogumił Drogorób

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Adwokat za trzy lata
         Rozmowa z
         Tomaszem Głuszkiem
         
    aplikantem adwokackim z Brodnicy
         - Jakie pole otwiera się przed prawnikiem po zakończeniu studiów. Może założyć własna firmę, podjąć pracę w administracji, albo...
         
    - ... kształcić się dalej. Wybrałem taką drogę. Jednak podstawowym warunkiem dojścia do zawodu sędziego, prokuratora, radcy, notariusza, referendarza sądowego - nowy zawód - czy adwokata jest aplikacja.
         - Wiadomo jednak, że dostanie się na aplikację, złożenie egzaminu, nie jest sprawą łatwą. Ten cel osiągają najlepsi.
         
    - Nie jest to proste, ani łatwe, przyznaję. Co roku uczelnie wyższe opuszcza wielu absolwentów prawa, rynek pracy jest dość wąski. Nadto dość trudne są egzaminy wstępne na aplikację.
         - Wniosek z tego, że niewielu kandydatom udaje się dostać na aplikację. Pan pokonał tę barierę, osiągając, jak słyszałem, w skali kraju bardzo wysoki wynik.
         
    - Nie przesadzajmy. W okręgu toruńskim, rzeczywiście, był to najlepszy wynik i, tak mi się wydaje, czołowe miejsce w kraju.
         - Nie za dużo skromności? Czasami warto się pochwalić, tym bardziej, że jest powód.
         
    - Zanim przystąpiłem do egzaminu przez trzy lata pracowałem w kancelarii adwokackiej i nie był to dla mnie czas stracony. Nabierałem doświadczenia. Do tego praktyka i wiedza, a wiec teoretyczne i profesjonalne podejście do zawodu - to wszystko było bardzo pomocne przy egzaminach na aplikację. Same studia nie dają, moim zdaniem, wystarczającej wiedzy do tego, aby sobie poradzić w pracy prawnika.
         - Czy zna pan kogoś z Brodnicy, regionu, kto również pozytywnie przeszedł próbę egzaminu na aplikację.
         
    - Owszem, moja żona Magda. Razem zadawaliśmy, razem udało nam się dostać, razem będziemy kontynuować naukę.
         - Lata praktyki w kancelarii adwokackiej zaowocowały m.in. interesującą publikacją. Jesteście, wraz żoną, autorami komentarza do ustawy o postępowaniu wobec dłużników alimentacyjnych.
         
    - W kancelariach adwokackich takich spraw jest wiele, są problemy z płaceniem alimentów, często się to kończy w sądzie. Ta nasza publikacja ma ułatwić dostępność, tłumaczyć zasady postępowania poszkodowanym, także wyjaśnić zasady ubiegania się o zaliczkę alimentacyjną, więc świadczenie wypłacane przez gminę osobom, które nie mogą alimentów uzyskać od swoich dłużników.
         - Kiedy zostanie pan mecenasem?
         
    - Aplikacja trwa ponad trzy lata, kończy się egzaminem, podsumowujący okres nauki. Dopiero zdanie tego egzaminu uprawnia do wykonywania zawodu adwokata. Będę miał wówczas trzydzieści lat.
         - Wśród wielu prawników zawód przechodzi z ojca na syna. Jak jest u pana z tradycjami w rodzinie?
         
    - Nie tylko zdarza się to w rodzinach prawniczych, to samo dotyczy między innymi lekarzy, słyszałem, że dziennikarzy. Myślę, że to dobrze świadczy o tradycji zawodu. Moi rodzice nie są prawnikami, ale moja żona ma korzenie prawnicze. Dziadek, ojciec, a teraz jej mąż...
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Dzieciaki gotują na Święta

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    1 3 4 5 ... 20 »