Kuszenie naiwnych

    Paweł Kędzia

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Z lektury listu od firmy Integra Direct Corp.  można wywnioskować, że Rupert Bensimski,  dyrektor naczelny (jeżeli taka firma w ogóle  istnieje), czeka,

    Z lektury listu od firmy Integra Direct Corp. można wywnioskować, że Rupert Bensimski, dyrektor naczelny (jeżeli taka firma w ogóle istnieje), czeka, żeby wręczyć nagrodę. Niestety, pismo jest tylko zgłoszeniem uczestnictwa w konkursie...

    Na przehandlowane dane adresowe firmy-widma wysyłają zawiadomienia o wygranych. Najczęściej jedyną gwarantowaną wygraną jest płyta CD.
    Z lektury listu od firmy Integra Direct Corp.  można wywnioskować, że Rupert Bensimski,  dyrektor naczelny (jeżeli taka firma w ogóle  istnieje), czeka,

    Z lektury listu od firmy Integra Direct Corp. można wywnioskować, że Rupert Bensimski, dyrektor naczelny (jeżeli taka firma w ogóle istnieje), czeka, żeby wręczyć nagrodę. Niestety, pismo jest tylko zgłoszeniem uczestnictwa w konkursie...

         Nie pierwszy raz do naszej redakcji przyszedł Czytelnik z zawiadomieniem o wygranej. Pismo na pierwszy rzut oka podobne do pozostałych, które skończyły w redakcyjnym koszu.
         Niejaki Rupert Bensimski, dyrektor naczelny firmy Integra Direct Corporation (jest nawet nic nie mówiący adres: c/o C.A.R. BP 631 F-06517 CARROS) poświadcza i osobiście potwierdza, że tytułem zorganizowania dodatkowego przyznania wygranej została zablokowana kwota 28 tys.
    zł, która oczekuje na przekazanie. Numerem zwycięskim okazał się 24518, który przyznano naszemu Czytelnikowi. Nadrukowane napisy, imitujące ręczne notatki, "Brawo, ty jesteś osobą, która zwyciężyła!", "Dodatkowe przyznanie wygranej o całkowitej kwocie 28 000 zł!!!" mają uwiarygodnić dokument. Sformułowania
         "to nie żaden sen"
         
    czy "Nie możesz w to uwierzyć?... a jednak to prawda!" sprawiają, że naprawdę można poczuć się zwycięzcą. Zapewnia o tym wytłuszczony tekst: "Masz Formalną Gwarancję, że otrzymasz Twoją wygraną". Na dodatek w wykazie "listy zwycięzców" wśród dziewięciu nazwisk odnajdujemy dane naszego Czytelnika. Na odwrocie jest nadruk imitujący pieczątkę "Pod kontrolą notariusza".
         Wystarczy telefonicznie skontaktować się z Rupertem Bensimskim, który tylko czeka, żeby wręczyć pieniądze, a jak zapewnia "Twoja radość jest naszą największą rekompensatą". Numer telefonu 0-701 87 44 65 to tylko brutto 7,63 zł za minutę połączenia. Ale kto by się przejmował? Do zgarnięcia jest przecież "bajeczna kwota" 28 tys. złotych.
         Przy analizie szczegółów wychodzi jednak wiele nieścisłości. Czytelnik otrzymał list 7 stycznia, a w zawiadomieniu o wygranej jest informacja, że pismo zostało wysłane trzy dni potem... Na bardzo skromnej stronie internetowej firmy Integra Direct Corp. (www.integradirect.pl) jest kilka regulaminów. Z informacji, drobnym maczkiem, wynika, że naszego Czytelnika obowiązuje kod 317. W regulaminie czytamy: "Każdy uczestnik, który otrzyma dokument uprawomocniający go do wzięcia udziału w konkursie i dokona prawidłowego zgłoszenia uczestnictwa do dnia 30 czerwca 2005 r. zgodnie z trybem zaproponowanym w przesłanej propozycji oraz poda wszystkie wymagane informacje w celu zarejestrowania swojego uczestnictwa,
         
    jest potencjalnym zdobywcą
         
    głównej nagrody - zestawu kina domowego (a gdzie 28 tys. złotych? - red.) o wartości 11 499 złotych i jednocześnie otrzyma nagrodę pocieszenia w postaci płyty CD, za płyty CD nie przysługuje ekwiwalent pieniężny" .
         Co to oznacza? Ewentualny telefon do firmy Integra Direct Corp. jest zgłoszeniem uczestnictwa w konkursie. Każdemu uczestnikowi przysługuje nie 28 tys. złotych, ale płyta kompaktowa.
         Zadzwoniliśmy też pod podany w Internecie numer biura obsługi klienta, niezrażeni faktem, że jest to numer komórkowy (0507-619-670). Mimo wielokrotnych prób nikt nie podniósł słuchawki. Włączała się natomiast automatyczna sekretarka informująca, że rzeczywiście jest to "biuro obsługi klienta firmy Integra Direct Corp."
         - Wiadomo co to za wygrana - śmieje się Marcin Pawlak , powiatowy rzecznik praw konsumentów w Brodnicy. - Zapewne trzeba coś kupić, gdzieś zadzwonić. Poniesione koszty są niewspółmierne do wartości fantów, które czytelnik otrzyma w nagrodę.
         Nie ma sensu szukać takich przedsiębiorstw, bo najczęściej to widma. Marcin Pawlak przypomina historię pewnej firmy z adresem w Płońsku. Szukał adresu, sprawdził numer ewidencji w Centralnym Rejestrze Sądowym (obecnie Krajowy).
         Trafił do przedszkola
         
    a numer z rejestru był zmyślony. Rzecznik praw konsumentów zwraca uwagę na inny aspekt. - Skąd te firmy mają dane osobowe? - pyta i zaraz odpowiada. - Moim zdaniem istnieje rynek handlu danymi osobowymi. Kiedy podpisuję dokument na przykład u ubezpieczyciela zawsze zaznaczam klauzulę o braku zgody na przetwarzanie moich danych. Niestety, wielu ludzi w podobnych sytuacjach nie zwraca na ten aspekt uwagi. Potem firmy kupują od pracowników nazwiska i adresy, setkami. Ten proceder jest jednak trudny do udowodnienia.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Gminy w Kujawsko-Pomorskiem

    1 3 4 5 ... 20 »